GłÓWNA | SZTUKA | RYNEK SZTUKI | KULTURA | DESIGN | WYDARZENIA | AKTUALNOŚCI | PODRÓŻE | LOKALNIE | REFLEKSJE |

Interstellar

16:36:00

Pierwszą wzmiankę na temat tego filmu napisałam dwa dni temu tuż po seansie. I usunęłam ją. Była zbyt impulsywna, za szybka. Ale to oznacza tylko jedno. Film wzbudził emocje, wzbudził ich aż tyle, że musiałam najpierw się z tym przespać i przeczekać, żeby móc spróbować skomentować go w miarę obiektywnie."Interstellar" jest historią naukowców, którzy wyruszają w misję kosmiczną w celu ratowania gatunku ludzkiego, narażonego na całkowitą zagładę. Temat w gruncie rzeczy niewyszukany, zapewne dla niektórych wręcz zakrawający o banał. Enigmatyczne prawa fizyki, kosmiczna wyprawa, statki, gwiazdy, czarne dziury, teorie względności etc. wszystko jednak w ilości dopuszczalnej, koniecznej do nakreślenia fabuły, ale nie czyniącej z filmu naukowej rozprawki rodem z BBC. Czytając niektóre opinie o filmie odniosłam bowiem dziwne wrażenie, że właśnie tego tam brakowało - dopracowanej do granic możliwości spójności naukowej, która rzekomo uczyniła by film o wiele bardziej wartościowym. Po pasjonującej lekturze komentarzy na Filmwebie jestem totalnie zachwycona. Okazuje się bowiem, że co drugi Polak to wysokiej klasy znawca i specjalista w dziedzinie astronomii i fizyki kwantowej. Ja niestety jestem bardzo prostym, nudnym humanistą i przyznaje, że poziom merytoryki w filmie mi wystarczył. Myślę, że Nolan postawił tu w dużej mierze na uczucia, a te jak wiadomo zagrały w moim przypadku pierwsze skrzypce. I brzmiały naprawdę wyjątkowo, bo opatrzone zostały imponującą, chwilowo wręcz mistyczną, doprowadzającą do łez (często!) muzyką Hansa Zimmera. 10/10.

To nie jest "Odyseja Kosmiczna". Porównywanie (dość częste w recenzjach) tego typu produkcji do klasyki Kubricka czy Scotta wydaje mi się zupełnie niepotrzebne. Owszem, w niektórych momentach można wyłapać bardzo łagodne nawiązania do kultowych dzieł gatunku, nie uważam jednak aby Nolan starał się na siłę do tych wzorców podporządkować. Na pewno nie. Zaciekawiła mnie bardzo informacja, iż po seansie naprawdę można docenić "Grawitację" z 2013 z Sandrą Bullock i Clooney'em. Naprawdę? Skoro tak, to postanowiłam ten film zobaczyć. I wiecie co? To było półtorej godziny nudnej jak flaki z olejem, gwiezdnej opowieści pt. "Pizda w kosmosie". Nie, dziękuje. Obsada w Intelstellarze też nie jest rewelacyjna, zwłaszcza, że pojawia się tam wszechobecny u Nolana i bezpłciowy Michael Cane, oraz miejscami mocno irytująca Anne Hathaway. Na szczęście wszystko ratuje Matthew McConaughey i to jemu, w głównej mierze należy się głęboki ukłon. "Interstellar" to film emocjonalny (czasami może aż za bardzo), interesujący, z piękna oprawą wizualno - muzyczną.  Na przekór więc negatywnym opiniom fizyków, astronomów i zawstydzających swoją wiedzą znawców gatunku  stwierdzam, że jest świetny.



kadr z filmu "Interstellar", 2014



You Might Also Like

0 komentarze

Zostaw komentarz, porozmawiajmy!