GłÓWNA | SZTUKA | RYNEK SZTUKI | KULTURA | DESIGN | WYDARZENIA | AKTUALNOŚCI | PODRÓŻE | LOKALNIE | REFLEKSJE |

Radosny pesymizm

20:50:00





źródło: Pinterest


W pracy strasznie dużo się śmieje. Najpierw podobno widać mój uśmiech a później całą resztę. Później, gdy wracam do domu, z lekkim zmęczeniem uspokajam się i często zawieszam. Myślę o wielu sprawach, o tym, że ktoś mnie wkurzył, że miałam dobry albo gorszy dzień. Wyciszam się.

Później jest kawa, prasówka przy laptopie, jakaś książka, czasami spacer. Przyznaję, że największą radość zawsze sprawia mi myśl, że po całym dniu na powietrzu, wśród ludzi i wrażeń usiądę sobie spokojnie z kubkiem w ręce, posłucham czegoś co bardzo lubię, pooglądam piękny album albo po prostu- pobędę, tak zwyczajnie, nic nie robiąc. 

Smutek przybywa na ogół nocą. Naturalnie rozlewa się po ciele, kiedy siedzimy sobie spokojnie ja i nocna lampka, kiedy leżymy ja i interesujący sufit. Wtedy często sięgam po notes, notuję w pośpiechu pojawiające się w głowie myśli, zdania, zwroty. Przygnębienie. Melancholia. Jest w tym nocnym czuwaniu coś smutnego, jakaś ciemna strona mojego JA, niebywale twórcza i mimo wszystko sprawiająca przyjemność. Wtedy nic nie już do końca oczywiste, zawsze pojawia się margines zwątpienia. 

Jestem wesołą melancholią. Uśmiechniętym smutkiem. Noszę w sobie te dwa silne pierwiastki, nie niegujące się, ale bardzo sprawnie funkcjonujące: jeden dniem i drugi nocą. Silne odczuwanie światła, jeszcze silniejsze wtapianie się w ciemność. 


Biel i czerń. Dwie sprzeczności. 
I ja. Na szczęscie nigdy szara. 











You Might Also Like

0 komentarze

Zostaw komentarz, porozmawiajmy!