GłÓWNA | SZTUKA | RYNEK SZTUKI | KULTURA | DESIGN | WYDARZENIA | AKTUALNOŚCI | PODRÓŻE | LOKALNIE | REFLEKSJE |

Polaków portret własny

16:53:00



fot PAP/Ryszard Janowski


Jeśli ktoś zadałby mi pytanie, w jakich okolicznościach widuję obecnie kilometrowe kolejki do galerii w naszym kraju, to pewnie pomyślałabym o Nocy Muzeów czy innym, darmowym wydarzeniu kulturalnym. 


Była jednak kiedyś taka wystawa, która przyciągała tłumy z całkiem innego powodu, niż darmowy bilet. W 1979 roku w październiku Muzeum Narodowe w Krakowie otworzyło wystawę pt. "Polaków portret własny". W czasach głębokiej komuny nikt do końca nie widział czego dotyczyć będzie wystawa. Oficjalne informacje sugerowały jednomyślnie: malarskie portrety, zarówno te sprzed setek lat jak i całkiem współczesne, choć plakaty rozwieszane na słupach ogłoszeniowych niczego nie rozjaśniały. Ludzie przyzwyczajeni do kolejek stanęli więc w kolejnej, tym razem nie po mięso a do Gmachu Muzeum Narodowego przy al. 3 Maja. Nie byli to jednak tylko znawcy i pasjonaci sztuki, choć i takich nie brakowało. Długi, stojący w rzędzie tłum zasilali także ludzie, których sztuka nie interesowała i wcześniej nie było im po drodze do muzeum. Robotnicy, przechodnie, przypadkowi turyści. Całymi rodzinami, w raz z dziećmi i wnukami, wszyscy czekali aby zobaczyć wystawę, która obecnie stała się najważniejszą w historii krakowskiego muzeum. Wnętrza sal wystawowych pokazały bowiem portret niezwykły, zbiorowy, taki, w którym siła wyrazu i wzbudzanych emocji wykraczała mocno poza możliwości wszechobecnej cenzury komunistycznego świata. Polacy spojrzeli na swoich przodków, na szczęśliwych, grubych sarmatów, na walczących powstańców, którzy bez wahania oddawali swoje życie za ojczyznę. To było spojrzenie głębokie, bo sięgało mocno w ich duszę, dotykało korzeni, budziło  tak ważne przecież w tamtych czasach poczucie narodowej tożsamości. Przeglądali się w tych obrazach, niczym w lustrach pytając samych siebie: czy naprawdę musimy tak żyć? W swoich wspomnieniach Henryk Gucia mówił coś, co bardzo mnie wzruszyło:


"Nigdy nie zapomnę jednego. Kobieta stoi przed obrazem i szepcze: 'Daj Boże, żebyśmy znowu tacy wolni byli'. "


Takiej wystawy nigdy wcześniej nie było i nigdy już później nie będzie. Nie dlatego, że nikt jej nie zorganizuje. Dlatego, że już nikt nigdy nie popatrzyłby na nią takim samym wzorkiem, takim spojrzeniem tęsknym i potrzebującym mobilizacji i siły. A siła sztuki, jest jak widać ogromna. 



Aleksander Gierymski, Trumna Chłopska



Artur Grottger, Pożegnanie Powstańca



You Might Also Like

0 komentarze

Zostaw komentarz, porozmawiajmy!