Reklamówki mają jeszcze gorzej

 

Egon Schiele, Seated woman with bent knee


Poczułam się słabo. Siły witalne, będące na pewno w jakieś tajemnej zmowie opuściły mnie w jednej sekundzie, wszystkie razem. Nogi mi zmiękły, rozbolały w momencie wszystkie stawy i mięśnie, szczególnie te o których nie miałam wcześniej najmniejszego pojęcia. Przystanek oddalony był o dosłownie parę kroków. Skupiłam się mocno, żeby nie pomylić kolejności w jakiej stawiałam dziwne, ociężałe kroki. Usiadłam na samym skraju wąskiej ławeczki w towarzystwie jednego pana, pani i kilku równie zmęczonych reklamówek z Lidla. Reklamówki mają jednak gorzej. Są na ogół brzydkie, grube, ciągle gdzieś podróżują, zazwyczaj są mało trwałe. Nie dziwne więc, że korzystają z każdej możliwej okazji, żeby trochę odetchnąć. 

 

 
Kiedy tak wciąż bardzo słaba, wpatrywałam się w intensywnie kolorowe logo supermarketu widniejące na brzydkim, błyszczącym tworzywie podszedł do mnie pan w średnim wieku.
– Coś Pani strasznie blada. Teraz to dziewczyny takie są, niewiele jedzą, o figurę dbają. A może Pani chora? Słabo? Trzeba coś zjeść, to zawsze pomaga. Ja właśnie jadę do sklepu, tylko sobie reklamówki nie zabrałem. Zawsze ją nosze przy sobie, a dzisiaj jak mi potrzebna to oczywiście musiałem ją zostawić. Mam taką z materiału, ekologiczną. Moja stara zawsze nosi takie szeleszczące, szlag mnie jasny trafia, bo znosi ich do domu tysiące, cała szuflada wpychana tym śmierdzącym gównem.
I poszedł. Podniosłam się z ledwością, starając się oddychać miarowo. Przecież to nie głód mi doskwiera a ten cholerny upał. Upał i sierpniowe przeczucie zbliżającej się jesieni. Posiedziałam jeszcze parę minut i postanowiłam wstać. Niestety, niefortunnie zahaczyłam o jedną z kolorowych, wypełnionych ziemniakami jednorazówek. Pękła na pół, prezentując całą zawartość wprost pod moje nogi. Właścicielka posłała mi srogie i karcące spojrzenie. Zaczęłam prędko zbierać rozsypane ziemniaki, siatka okazała się jednak bezużyteczna a warzywa wciąż uparcie powracały na przystankową kostkę.

 

Ulżyło mi. Reklamówki mają jednak gorzej. 

Mogą także Ci się spodobać