Dlaczego potrzebuję sztuki?

 

 
Edvard Munch, The girl by the window
 

 

Drugi tydzień pod rząd myślę o rzeczach, o których nie myślałam tak intensywnie chyba przez całe swoje życie. Myślę o rzeczach tak przyziemnych, denerwujących i nudnych. Absorbuje mnie codzienność, pochłania na tyle, że nie mam siły nawet krótkiej chwili wieczorem poświęcić na coś ponad to, bo po prostu padam zmęczona i zasypiam przed ledwo co włączonym komputerem, tak jak siedzę, w opakowaniu. Tak, proszę Państwa ślub to piękna sprawa, ale wesele, nawet to malutkie okazuje się bardzo stresującym przedsięwzięciem. I właśnie w tym ferworze zagmatwanych spraw i „problemów”, wstążek beżowych i ciasta z kawowym kremem odkryłam właśnie dlaczego tak bardzo potrzebna jest mi w życiu sztuka. 

 

 

Właśnie po to, żeby mieć to wszystko w dupie. 

 

 

 

Żeby ze świata wstążek i lęków codzienności przenieść się tam, gdzie można psychicznie odpocząć. Żeby na chwilę się zapomnieć. Żeby się utożsamić. Żeby się zachwycić. Żeby uciec. Po prostu nie da się ciągle żyć tylko w tym jedynym świecie. Na dłuższą metę jest nie do zniesienia. 

 

 

Mogą także Ci się spodobać