Głośno się śmieję, cicho zamartwiam

E. Schiele, Jesień

 

Listopadzie,

 

bardzo się cieszę, że się kończysz. To nie jest temat na list ale muszę Ci to napisać: jesteś strasznie podły. Uważam, że to bardzo nie w porządku tak kraść mi siłę i spokój ducha. Jestem na Ciebie zła. Wydawało mi się, że doskonale sobie radzę z nową perspektywą podłych i zimnych wieczorów, ale ty na siłę chcesz pokazać mi, że się mylę. Udało Ci się. Dni wydaję się być całkiem znośne, głośno i dużo się śmieję, staram się żyć, cieszyć i nie myśleć zbyt wiele. Niestety, później przychodzą wieczory a one służą chyba tylko do zamartwiania. Ostatnio chyba Ci nieźle nagadałam, bo posłałeś mi trochę słońca w okna naszej starej kamienicy. Szkoda, że na tak krótko. Boje się, że Twój kumpel grudzień też nie będzie miał dla mnie litości, ale zdecydowanie wolę jego mróz niż Twoją nostalgię. 

 

 

 

Jeszcze tylko parę dni.

 

Mogą także Ci się spodobać