GłÓWNA | SZTUKA | RYNEK SZTUKI | KULTURA | DESIGN | WYDARZENIA | AKTUALNOŚCI | PODRÓŻE | LOKALNIE | REFLEKSJE |

Nadwrażliwość to nasza piękna zaleta

20:22:00


Caspar David Friedrich, Opactwo w Dąbrowie
        O tym, że jestem dziwna pierwszy raz usłyszałam jeszcze w czasach gimnazjum, kiedy dzieci zaczynają być dla siebie wredne i często wartościują swoich rówieśników ze względu na firmę obuwia i powodzenie u płci przeciwnej. Ja nie miałam butów z trzema paskami bo zwyczajnie nie było nas na nie stać, a od chłopców z klasy byłam wyższa o głowę, zawsze więc lądowałam w mało atrakcyjnej szufladzie opatrzonej podpisem: szara myszka. Nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, że już wtedy posiadałam coś znacznie cenniejszego niż markowe ciuchy i akceptacja rówieśników: ogromną wrażliwość na świat. Koleżanki zawsze śmiały się, że nigdy nie wyjdę za mąż, bo zawsze będę czekała na jakiegoś nieistniejącego księcia. Mój romantyzm w ich oczach zakrawał o przesadę, w końcu co jest wzruszającego w jakimś durnym filmie czy usłyszanej w radio piosence. Pamiętam, że uwielbiałam spacerować nocą ze słuchawkami w uszach i godzinami wpatrywać się w księżyc. Tylko gdy byłam sama moja wrażliwość nie stawała się obiektem wstydu, tylko sam na sam ze sobą czułam się dobrze i podświadomie przeczuwałam, że tak naprawdę nie ma nic złego w byciu silnie przeżywającym wszystko człowiekiem.

       Tak mijały miesiące i lata, po gimnazjum trafiłam do liceum plastycznego i tam stała się chyba najpiękniejsza rzecz w moim życiu: poznałam ludzi dokładnie takich samych jak ja. Może to ogromne szczęście, że miałam straszną panią od plastyki, bo właśnie w tamtym czasie zrozumiałam, że bardziej od tworzenia interesuje mnie poznawanie sztuki od strony teoretycznej. Ta fascynacja zakiełkowała w mojej głowie rozrastając się na wszystkie strony i nie pozwalając mi spać po nocach, tak więc po zdanej maturze zdecydowałam się złożyć dokumenty tylko na jedną uczelnię i jedyny kierunek jakim była historia sztuki. Właśnie w tamtym czasie okazało się, że moja wrażliwość jest na tych studiach nieoceniona, że nauka i zrozumienie poruszanych zagadnień artystycznych przychodzi mi niezwykle lekko i łatwo, a ja sama czerpie z tego ogromna przyjemność, traktując studia bardziej jako przygodę i pasję niż przykrą konieczność. To był dla mnie niezwykle przyjemny okres w życiu, kiedy pojęłam, że ten dar nadwrażliwości okazał się zaletą, z której nie zdawałam sobie wcześniej sprawy i której bardzo często po prostu nienawidziłam.

       Od czasów gimnazjalnego niezrozumienia  w moim życiu bardzo wiele się zmieniło. Zdanie innych już nie jest dla mnie tak ważne, poczucie wartości znajduje się na zdecydowanie dobrym poziomie, a ja sama, choć czasami nadal zmęczona nieustannym przeżywaniem w gruncie rzeczy bardzo się za to wszystko lubię, zwłaszcza kiedy wiem, że jest nas bardzo dużo. Z tego powodu czerpię ogromną radość również z tego bloga i facebookowej strony. Zdałam sobie ostatnio sprawę, że to w dużej mierze takie moje "liceum", miejsce, gdzie podobnie jak wtedy spotykamy się wszyscy razem, każdy inny a jednak wszyscy w pewnych kwestiach tak bardzo do siebie podobni. Upewniam się w tym przekonaniu, kiedy co jakiś czas mam okazję rozmawiać z Wami, gdy wymieniamy się muzyką i czytam Wasze, tak bliskie mojemu sercu komentarze. To dobry moment, żeby Wam za tą nadwrażliwość bardzo podziękować. My humaniści, w oczach tych co kochają wykresy, liczby i pieniądze podobno nie jesteśmy bardzo ludzkości potrzebni, na szczęście jednak życie składa się również z masy uczuć i emocji, a tych dla świata mamy pod dostatkiem. 




You Might Also Like

0 komentarze

Zostaw komentarz, porozmawiajmy!