Z bliska: ‚Kino w Nowym Jorku’ Hoppera

Edward Hopper, Kino w Nowym Jorku, 1939

 

Kiedy patrzę na obrazy Hoppera dziękuje mu w duchu za jego wszechobecną samotność. Są bowiem takie dni, kiedy zamieniam się z jego bohaterkami miejscem, siadam w jego pustym pokoju a smutek szarpie mnie od środka, jak nieznośny kaszel.

W ten milczący, deszczowy wieczór przyglądam się zamyślonej bileterce z obrazu „Kino w Nowym Jorku.” Lewa strona obrazu, zapełniona przez widzów kinowego seansu pogrążona jest w mroku i mocno kontrastuje z oświetloną sylwetką stojącej po prawej kobiety. Hopper podzielił obraz na dwie części, wyraźnie sugerując, na kim powinniśmy skupić naszą uwagę. Aura tajemniczości rodzi się ze sposobu użycia przez artystę światła, które modeluje wnętrze, pozostawiając jednocześnie sporo miejsc ciemnych, pogrążonych w półmroku.


Bileterka wykonała już swoją codzienną pracę, a teraz stoi, zupełnie nieobecna, zamyślona, smutna. Samotność w tłumie, tak moglibyśmy skomentować ten widok. Hopper doskonale oddaje w swoich obrazach ludzką rozpacz oraz wewnętrzną izolację. W niezwykły sposób  przedstawia w pracach to, co  zazwyczaj wydaje się niewypowiedziane.  Dziś podobnie jak kobieta z obrazu, stoję zamyślona i cieszy mnie myśl, że mogę wnikać w płótno malarza bez żadnego komentatrza i zbędnych słów. 

Mogą także Ci się spodobać