GłÓWNA | SZTUKA | RYNEK SZTUKI | KULTURA | DESIGN | WYDARZENIA | AKTUALNOŚCI | PODRÓŻE | LOKALNIE | REFLEKSJE |

Nie przejmuj się, gdy ktoś mówi, że na sztuce wypada się znać

20:56:00

Miałam na studiach, na pierwszym roku zajęcia z pewnym księdzem profesorem. Kiedy coś opowiadał, dodawał zawsze: a ten obraz znajduje się we Florencji, ale ja nawet nie będę o tym wspominał, bo nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z państwa jeszcze we Florencji nie był. I we Francji na pewno wszyscy byli, w Kolonii także i wszędzie, w zasadzie Państwo na pewno wszędzie byli, bo przecież na tych studiach inaczej się nie da." Kiedy tak opowiadał, patrzyłam tylko po sali i wyłapywałam tych, którzy za każdym razem potakiwali, unosząc prawie, że rękę w górę, tak, aby było wiadomo, że to prawda, że byli, że widzieli to wszystko o czym ksiądz opowiadał. 


A ja nie byłam. Nie miałam kasy na wycieczki, na studia miałam wyliczone, tak samo jak na chleb i mieszkanie w Krakowie. Nie wiedziałam też o niczym, o czym profesor opowiadał, bo w końcu przyszłam na studia, żeby się dowiedzieć się, a nie popisywać coraz to bardziej wyszukaną wiedzą i egzotyczną wycieczką. Przyznaję, kiedy to wspominam, pamiętam, że odczuwałam pewne poczucie winy. Chcę być historykiem sztuki, a tylu rzeczy jeszcze nie znam. Może się nie nadaję? Może pomyliłam kierunki? Pewnie mnie wywalą po pierwszym roku. 

Nigel Van Wieck, Q Train
Nic takiego się jednak nie stało. Czas mijał, uczyłam się coraz więcej, zdobywałam doświadczenie, wprawę i pewność siebie, która pozwalała mi wyrażać swoje zdanie i opinię na dany temat, nawet wtedy, kiedy się z kimś nie zgadzałam. I wydawało mi się wtedy, że sztuka to jest taka oczywistość, o której każdy wie, którą każdy zna i powinien rozumieć. No bo jak to, nie wiesz nic o neoplastycyzmie? Nie słyszałeś o Erwinie Panofsky'm? To było takie uczucie, które dopadło pewnie nie tylko mnie, które stawiało nas, historyków sztuki na jakimś piedestale, na postumencie, który wyodrębniał nas z tłumu, który nie ma pojęcia o tej tajemnej wiedzy. Tacy właśnie byliśmy, przynajmniej niektórzy, gdzieś w środku może nawet trochę zarozumiali, niczym się przy tym nie różniąc od księdza z pierwszego akapitu. 

Dopiero po pewnym czasie zrozumiałam, może własnie dzięki pracy w muzeum, że historia sztuki to nie artystycznie zarzucony szalik prze ramię i rozmawianie o trudnych rzeczach, jeszcze trudniejszym językiem. Uważam, że nie sztuką jest wejść pomiędzy ludzi, którzy czegoś nie wiedzą i popisywać się swoją erudycją. To po prostu paskudne pozerstwo. Nie przejmujcie się, jeśli ktoś powie Wam, że wypada znać się na sztuce, a Wy będziecie czuć, że daleko Wam do perfekcji. Nie czujcie się gorsi, jeśli okaże się, że czegoś w tym temacie nie wiecie. Możne nas, humanistów, też należałoby przepytać z matematyki i zasugerować, że wypadałoby wiedzieć to, o czym nie mamy bladego pojęcia. Właśnie na tym też polega nasza rola, i jako specjalistów i pracowników kultury, aby do sztuki zachęcić, pokazać coś nowego, zrobić to w sposób ciekawy, bez wywyższania się i popisywania, po prostu z poczuciem zawodowej misji. 

Nie czuj się gorszy, jeśli nie znasz się na sztuce. Może nie poznałeś dotychczas nikogo, kto mógłby Cię do niej zachęcić, a sam nigdy nie czułeś takiej wewnętrznej potrzeby. Może masz inną wrażliwość, może czegoś nie rozumiesz. Nie czuj się gorszy, jeśli nie znasz się na sztuce. Po prostu, jeśli masz ochotę, poczytaj czasem tego bloga :)




You Might Also Like

0 komentarze

Zostaw komentarz, porozmawiajmy!