GłÓWNA | SZTUKA | RYNEK SZTUKI | KULTURA | DESIGN | WYDARZENIA | AKTUALNOŚCI | PODRÓŻE | LOKALNIE | REFLEKSJE |

Władysław Hasior. Zmuszając do myślenia

16:58:00


Władysław Hasior, Wyszywanie charakteru, 1974

Rzeźbiarz, malarz, scenograf, pedagog. Przez niektórych uwielbiany, przez innych nierozumiany zupełnie. Kontrowersyjny, inny, nowatorski. Jego przestrzenne realizacje z wykorzystaniem wtórnych materiałów bardzo ciężko podporządkować jakimkolwiek definicjom sztuki znanym dotychczas. Kim był i co tworzył Władysław Hasior, zaliczany do grona najwybitniejszych artystów współczesnych w naszym kraju?


Kiedy czytam, że Hasior urodził się w 1928 roku w Nowym Sączu, na widok mojego miasta rośnie we mnie duma. Maleje jednak momentalnie, gdy zdaje sobie sprawę, że nigdy nie pokusiłam się o poznanie jego twórczości głębiej, zwłaszcza, że w Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu mamy naprawdę piękna kolekcję jego wybitnych prac. Najwyższy czas, aby to zmienić.

Władysław Hasior, 1967

Pracownia pełna eksponatów

Władysław Hasior swoją edukację rozpoczął w 1947 roku w Liceum Technik Plastycznych w Zakopanem, obecnie słynna "Szkoła Kenara". Prof. Antoni Kenar był wówczas jego nauczycielem rzeźby. Od samego początku Hasiora interesowały mniej akademickie środki, co wyrażał poprzez sięganie po przedmioty codzienne i zwykłe, nadając im inne, zupełnie nowe znaczenie. 


Władysław Hasior w pracowni, 1966

To już wtedy, na początku drogi plastycznej Hasior zaczął tworzyć kolaże i asamblaże, choć zaprzeczał, jakoby inspirację tego typu formami zaczerpnął z Paryża. Powstają więc figuratywne, reliefowe kolaże, noszące pewne znamiona rzeźby i malarstwa, jednak nie dające się określić w sposób jasny i jednoznaczny. Hasior rozpoczyna tym samym swoisty dialog z odbiorcą, mający na celu wywoływanie określonych emocji i przeżyć. Język, jakim posługuje się artysta jest uniwersalny, zakorzeniony w kulturze, oparty na znanych wszystkim archetypach i metaforach. Używał w tym celu rzeczy najprostszych: śmieci, odpadków, materiałów, gotowych elementów,  którym przywracał znaczenie i sprawiał, że nabierały nowego sensu. Tak powstawały rzeźby-opowieści, polemizujące z tradycją, nawiązujące do historii, osadzone w polskiej rzeczywistości doprawionej drwiną i ironią. 


Władysław Hasior, Przesłuchanie anioła, 196

Wsród wielu asamblaży Hasiora mam swój ulubiony. To "Ikona", którą posiadamy w zbiorach naszego sądeckiego muzeum. Porusza mnie bardzo jej obecność w kolekcji, zwłaszcza, że muzeum posiada także wspaniały zbiór ikon cerkiewnych, o wyjątkowej wartości artystycznej. Mogąc podziwiać jedną i drugą, widzę rysującą się bardzo wyraźnie, degradacje wartości, odczytuję przesłanie artysty, który wskazuje, jakich idoli czcimy obecnie i co liczy się w naszym życiu najbardziej. Nie ma już Madonny, w jej miejscu jest Gina Lollobrigida, włoska aktorka lat 50. i 60. XX wieku. Myślę, że dalszy komentarz jest tutaj zbędny. 

Władysław Hasior, Ikona, 1966


"Nie choruję na nowoczesność"

Hasior traktował sztukę jako prowokację intelektualną i twórczą. Okrzyknięty na zachodzie prekursorem pop-artu i sztuki asamblażu, sam nigdy nie uważał, że tworzy w nurcie nowoczesnym. Mimo to, jego zupełnie nowe i kontrowersyjne działania na arenie sztuki sprawiły, że szybko stał się kultowym artystą pokolenia z lat 60. i 70. XX wieku. W 1961 roku Hasior otrzymał stypendium artystyczne, dzięki któremu odbył wiele podróży do Belgii, Niemiec i Francji, gdzie przez dwa miesiące miał przyjemność odbywać praktyki w pracowni słynnego rzeźbiarza Ossipa Zadkina. Twórczość Hasiora nieustannie się rozwijała, on sam ciągle poszukiwał, szokował i zachwycał, prowokując do skrajnych ocen i zmuszając do ciągłego odpowiadania sobie na pytania dotyczące celu i istoty sztuki, jej granic, właściwych środków i sposobów wyrazu. 

Władysław Hasior, Auportret z ptakami

Ty snobie niemiły, a w ryj byś nie chciał?!

Wystawa jest wstrząsającym sumieniem człowieka. Pokazuje gnijący świat istotnych wartości, zanik humanitaryzmu, przerażającą przyszłość, pobudza głęboko wyobraźnię, budzi wzruszenie. 

Nie wiem, czy pan jest artystą, ale magikiem na pewno.

Prawdziwy intelekt twórcy, trafność skojarzeń, doboru rekwizytów. Z tandety zrobić coś, co tak głęboko przemawia, wzrusza i zmusza do myślenia, może tylko artysta, wielki artysta.

To jest 623 upadek Bunga czyli dno absolutne (artystyczne). 

/wypowiedzi zwiedzających jedną z wystaw Hasiora/

Władysław Hasior, Pałac Sprawiedliwości, 1973

Powiewają sztandary

Uznawany w środowisku rzeźbiarskim za wariata, Hasior nie poprzestawał jedynie na tworzeniu asamblaży i kolaży. W swoim inspirowaniu się polskością i tradycją poszedł o krok dalej, na warsztat obierając sztandary, przywołujące na myśl zarówno procesyjne feretrony, jak i sztandary wojskowe, czy arrasy i narodowe godła. Poprzez groteskę i drwinę Hasior wyszydzał sztuczną podniosłość i pompatyczność, kontrastującą z codzienną rzeczywistością. 

Pochód sztandarów w Łącku, 1973

W 1973 roku artysta zorganizował słynny już happening we wsi Łącko, w trakcie którego członkowie ochotniczej straży pożarnej, niczym w procesji kościelnej, maszerowali przez łąki niosąc wytwory rąk i wyobraźni artysty. 

Organy (nie)grające

Rzeźbiarz tworzył także wiele monumentalnych pomników. Wykorzystywał do tego zbrojony beton, który wlewał do ziemi, do specjalnych otworów służących jako formy odlewnicze. "W pomniku Hasior widzi najwyższe wzniesienie twórczych możliwości artysty" - pisze autorka monografii Hasiora, Anna Micińska. Powstał więc pomnik "Św. Sebastiana", powstała "Golgota" i "Płonąca pieta", jednak najbardziej znaną realizacją monumentalną wydają się być "Żelazne Organy", które w 1966 roku ozdobiły Przełęcz Snozka, niedaleko Czorsztyna. "Pomnik dla poległych w walce o utrwalenie władzy ludowej na Podhalu" to jeden z głównych przykładów sztuki, która w naszym kraju otrzymała miano niewłaściwej, hołdując działaniom funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa.

Budowa pomnika Żelazne organy Władysława Hasiora, źródło: Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem 

Oryginalnie, pomnik składał się z dwóch części, żelaznej pionowej, oraz poziomej, w formie betonowej płyty. Na niej artysta umieścił sześć sylwetek leżących żołnierzy, nakrytych karabinami. "Zamordowany leżący na ziemi nie ma w sobie nic z pompatycznego patosu" -  oznajmiał Hasior, który swoją realizacje tłumaczył chęcią oddania hołdu dla poległych. Bardzo istotne jest miejsce, które rzeźbiarz wybrał na pomnik, sylwetki żołnierzy spoczywały bowiem u podnóża panoramy Tatr, a więc miejsca, za które toczono walki. Poziomą część pomnika uzupełniała także rynna służąca za rodzaj znicza, w którym pojawiał się ogień, rozpalany przy okazji różnych uroczystości. 

Pomnik ten kojarzony jest jednak głównie z części pionowej, a więc żelaznych słupów, w których umieszczono liczne "kolce", mające naśladować organowe fujarki. Choć Hasior pragnął zamontować w nich piszczałki, tak, aby wiejący w okolicy wiatr mógł wygrywać na nich melodię, pomysł ten nigdy nie został zrealizowany. Po wielu burzliwych awanturach i historycznych wichurach, pomnik, wbrew licznym propozycjom sugerującym rozbiórkę, nadal stoi, jako świadek historii i zdarzeń, których i nie jesteśmy już w stanie zmienić. Obecnie, powieszono na nim pasterskie dzwonki, a więc po wielu latach doczekał się także momentu, w którym rzeczywiście gra.

Żelazne Organy, stan obecny, Przełęcz Snozka

To jest brutalny świat


Jest w naszym ogrodzie pewna suchość form. To może
Dlatego drapak zamiast róży Albo
W miejscach hortensji widelce i noże...

/Stanisław Grochowiak/

Pierwsze zetknięcie się ze sztuką Hasiora, zwłaszcza w poświęconej mu Galerii w Zakopanem, wprawia z osłupienie, wzbudza szok, czasami niejednokrotnie także niechęć i odrazę. Po przekroczeniu progu muzeum, wchodzimy bowiem do zupełnie innego świata, w którym nie ma miejsca na estetyzm, łagodne rozwiązania czy delikatne metafory, do których dotychczas przyzwyczaiła nas wysoka sztuka. Język Hasiora jest czytelny, ale bardzo dosadny, pełen brutalnych skojarzeń i drastycznych rozwiązań. Ekspresja i emocje towarzyszą każdej pracy, która powstaje w jego wyobraźni, aby kolejno przeobrazić się w wizualną formę stworzoną z pozornie bezużytecznych, niepotrzebnych elementów i przedmiotów. Hasior przewraca do góry nogami świat znaczeń, do którego jesteśmy przyzwyczajeni i poprzez swoją sztukę zmusza nas do ponownego definiowania rzeczywistości, w której echo II wojny światowej miesza się z ludowością Podhala, z pobożną religijnością, gabinetem śmiechu, socjologiczną obserwacją, mszą żałobną i seansem psychoanalizy.


Władysław Hasior, Czarny krajobraz I - Dzieciom Zamojszczyzny, 1974


Władysław Hasior, Golgota III

Władysław Hasior, Rozbieranie do snu, 1969




You Might Also Like

0 komentarze

Zostaw komentarz, porozmawiajmy!