O paru osobliwych przypadkach, niekoniecznie z domu Pani Peregrine

 

Robert Wadlow (w środku) wraz rodziną, źródło: domena publiczna

Bardzo lubię filmy Tima Burtona, dlatego chętnie odwiedziłam sądeckiego Heliosa i wraz z moją młodszą siostrą obejrzałyśmy „Osobliwy dom Pani Peregrine”. Nie jest to kino do którego Burton nas przyzwyczaił, to na pewno, myślę, że spośród jego produkcji, Pani Peregrine to pozycja najbardziej familijna i lekka. Mimo wszystko film  mi się podobał i w trakcie jego trwania przypomniałam sobie, że mogę napisać na blogu o czymś ciekawszym niż literacka i filmowa fikcja – o ludziach osobliwych, którzy żyli naprawdę i ich wyjątkowe przypadki zapisały się na kartach historii. Nie będą to, rzecz jasna, osobliwi, posiadający magiczne moce i nadprzyrodzone zdolności, ale równie ciekawi i wyjątkowi ludzie, których fizyczna zazwyczaj odmienność okazała się być unikatem na światową skalę. Mając na względzie bardzo wiele, często drastycznych przypadków takich osboliwości, wybrałam jedynie kilka „lekkich”, a więc takich, które nie powinny nikogo wystraszyć, oburzyć, czy wprawić w jakikolwiek dyskomfort. 


1. Najwyższy człowiek świata: Robert Wadlow

Robert Wadlow wraz z mężczyzną o wzroście 175 cm, źródło: domena publiczna

Mając swoje 180 cm wzrostu często czuję się wśród niskich ludzi dość nieswojo, jak Guliwer w krainie liliputów. Okazuje się jednak, biorąc pod uwagę najwyższego pana na świecie, że to jednak bardzo, ale to bardzo niewiele. Pochodzący z Ameryki Robert Wadlow mierzył aż 272 cm wzrostu. Urodzony 22 lutego 1918 roku, już w czasie swoich pierwszych urodzin ważył 23 kg, a więc o kilka razy więcej niż dzieci w tym wieku. Później było jeszcze ciekawiej – w wieku 5 lat miał 155 cm wzrostu, a jako trzynastolatek mierzył już 224 cm. W wieku 22 lat, tuż przed śmiercią jego licznik zatrzymał się na 272 centymetrach i wadze 222 kg. Patrząc na fotografie Wadlowa, w które aż nie chce się wierzyć, od razu pojawia się myśl, że taki wzrost musiał być niezwykle uciążliwy i przynosić bardzo wiele trudności i przykrości. Wyobraźcie sobie mężczyznę bardzo inteligentnego, który pragnie kontynuować swoją edukację na studiach prawniczych, jednak po pierwszym roku zmuszony jest zrezygnować, ponieważ ma ma problemy z przemieszczaniem się po budynku placówki. To się w zasadzie nie mieści w głowie. Za gigantyzm mężczyzny odpowiedzialna była nadczynność przysadki mózgowej, która bezpośrednio odpowiada m.in. za produkcję hormonu wzrostu. 

Robert Wadlow, źródło: domena publiczna


Pomimo swojej uciążliwej przypadłości, Wadlow był niezwykle pogodnym człowiekiem, który za wszelką cenę starał się normalnie żyć i funkcjonować, oczywiście na tyle, na ile to było możliwe. Bardzo przykro, że zmarł już w wieku 22 lat z powodu infekcji, która zaatakowała jego stopę. Klamra w jego bucie w rozmiarze 71 obtarła mu kostkę, co doprowadziło do śmiertelnej infekcji. 

2. Chłopiec- Homar: Grady Stiles

Lobster-boy, źródło: domena publiczna

Poszukując rzetelnych źródeł związanych z osobliwymi ludźmi, natrafiłam na książkę, która o wielu niecodziennych i dziwnych przypadłościach informuje w sposób lekko prześmiewczy, traktując osobliwych jak dziwolągów albo ludzi-potworów. Przyznaję, że tworząc ten wpis mnie osobiście nie towarzyszy poczucie wyższości i normalności, raczej ogromna fascynacja i ciekawość, zwłaszcza, że to, co relatywnie uznawane jest za normalne, bardzo często trąci nudą. I tak, poszukując kolejnej osobliwości natrafiłam na lobster-boya, którego palce, z powodu choroby zwanej ektrodaktylią, nie wykształciły się poprawnie, przypominając szczypce homara. Co ciekawie, rodzinie Stiles tego typu deformacja towarzyszyła aż przez 5 pokoleń. Człowiek-homar, w przeciwieństwie do dobrodusznego pana Wadlow, miewał niestety niepohamowane ataki agresji, które z domieszką alkoholu doprowadziły w rezultacie do tragedii. Stiles, w przypływie furii zastrzelił narzeczonego swojej córki. Co więcej, jego agresja i frustracja najbliższych doprowadziła do jego własnej śmierci – w 1992 roku, a więc stosunkowo niedawno, Stiles został zamordowany na zlecenie jego żony. 


3. Człowiek-akwarium: Max Norton 

ulotka reklamowa cyrku Schumanna

 

Z racji, że zrobiło się dość kryminalnie i nieprzyjemnie, trzecim osobliwym mężczyzną, którego znalazłam będzie połykacz żab. Jak to możliwe? Pan Max Norton potrafił połykać rozmaite przedmioty i następnie zwracać je z żołądka w nietkniętej postaci. Mężczyzna dawał publiczne wystąpienia w latach 20. XX wieku, w czasie których wypijał bardzo dużo wody, a następnie połykał żywe żaby, salamandry, a nawet małe węże. Po kilku minutach, a nawet po godzinie wypluwał zwierzęta, w dalszym ciągu żywe i ruchliwe. Chodzący człowiek – akwarium. 

4. Eye-smoker: Alfred Langevin

Alfred Langevin, źródło: domena publiczna


A gdyby tak wydmuchiwać powietrze przez oczy? Owszem, w przypadku kanadyjczyka Alfreda Langevina urodzonego w 1884 roku to możliwe, mężczyzna bowiem posiadał zdolność nadmuchiwania balonów czy palenia fajki własnie poprzez oczodoły. Dzięki tej zdolności otrzymał przydomek 'eye-smoker’, a swoje umiejętności bardzo często prezentował na różnego rodzaju wystąpieniach, zazwyczaj o zabarwieniu rozrywkowym. Mężczyzna zmarł w 1974 roku. 

5. Człowiek-sowa: Martin Laurello

Martin Laurello, źródło: domena publiczna


W przypadku tego pana powiedzenie „mieć oczy dookoła głowy” nie jest niczym wyjątkowym. Mężczyzna zadziwiał cyrkowa publiczność w latach 20. i 30. XX wieku umiejętnością przekręcania głowy o 180 stopni, nie poruszając przy tym barkami. Dzięki temu, Laurello przekuł swoją odmienność w sukces i podróżował po świecie prezentując swoje show jako „człowiek o obrotowej głowie”. 

Eddie Lovett wraz z człowiekiem-sową i człowiekiem-twisterem, źródło: domena publiczna

 

Mogą także Ci się spodobać