Z bliska: ‚Autoportret w zielonym Bugatti’ Tamary Łempickiej

„Autoportret w zielonym Bugatti” Tamary Łempickiej to jedno z jej najsłynniejszych i najważniejszych dzieł, które przyniosło jej dużą sławę, ale też wzbudziło wiele kontrowersji. Oto patrzy na nas kobieta nowoczesna, wyzwolona, można by rzec, współczesna amazonka, która zamiast na koniu, prezentuje się w nowoczesnej maszynie, pięknym i szalenie drogim zielonym bugatti. Dostojna „baronowa z pędzlem” – bo tak nazywano malarkę od czasu, kiedy po wielu burzliwych romansach rozwiodła się ze swoim pierwszym mężem, Tadeuszem Łempickim i w 1925 roku poślubiła barona Kuffnera. 
Tamara Łempicka, „Autoportret w zielonym Bugatti”, 1929
Łempicka, niewielki obraz na deseczce (35 x 27 cm) wykonała w 1929 roku, jako okładkę do magazynu Die Dame. I chociaż artystka nigdy nie posiadała zielonego bugatti i jeździła żółtym Renault, nic nie przeszkodziło jej w uwiecznieniu siebie w lepszej, bardziej „ekskluzywnej” scenerii. Właśnie taka była Łempicka: kontrowersyjna, świadomie kreująca swój wizerunek, wspomagającą się niejednokrotnie kłamstewkami i opowiastkami, które choć nieprawdziwe, sukcesywnie budowały wokół niej otoczkę tajemnicy i legendy. 
 
Okładka „Die Dame” z 1929 roku
Księżniczka art deco, bo właśnie tak ją okrzyknięto, bez względu na to, czy mieszkała w Paryżu, czy w Hollywood, zawsze ubierała się niezwykle modnie, nosząc kreacje najsłynniejszych współczesnych projektantów. Co ciekawe, malarka bardzo rzadko kupowała ubrania – najczęściej domy mody same prezentowały jej stroje, mając świadomość, że popularna Łempicka jest doskonałą, chodzącą reklamą (a więc zupełnie tak jak współczesne celebrytki). Artystka dbała mocno o to, jak o niej mówiono i pokazywano ją w mediach. Pozwala się fotografować jedynie z jednego profilu, przy odpowiednim świetle, analogicznie, w ten sam sposób uwieczniając się na licznych autoportretach. Łempicka była zapatrzona w czasopisma poświęcone modzie z jej czasów i być może właśnie tam odnalazła pomysł na „Autoportret w zielonym Bugatti”, zwłaszcza, że pojawiało się tam wiele fotografii przedstawiających kobiety w samochodach. Być może Łempicka znała doskonale chociażby zdjęcie słynnego węgierskiego fotografa Andre Kertesza, które pojawiło się w „Die Dame” w 1928 roku, a więc rok wcześniej przed wykonaniem „Autoportretu”, który bardzo szybko został okrzyknięty symbolem emancypacji. 
 
Andre Kertesz, „Woman in car”, 1928

Malarka stworzyła swój niezwykle charakterystyczny, idealizujący i lekko kubiczny styl, uznawany obecnie za jeden z podstawowych cech malarstwa art deco. Z wielkim powodzeniem i popularnością portretowała siebie i sławnych ludzi, czy to w Paryżu, czy od 1939 roku w Ameryce, gdzie przeniosła się wraz z drugim mężem. Obecnie, jej obrazy kolekcjonuje m.in. Madonna oraz Jack Nicolson. 
 

Mogą także Ci się spodobać