Z bliska: ‚Trumna chłopska’ Aleksandra Gierymskiego

 

O śmierci zazwyczaj milczymy. O śmierci rzadko mówi się głośno, chociaż co rusz rzuca swój cień na nasze pobliskie ścieżki, czasami bezczelnie stając nam na drodze i zmuszając do pożegnania się z bliską osobą. Osobiście jeszcze nigdy nie doświadczyłam takiej bolesnej straty i pustki w sercu, ale obawa, że zdarzy się to prędzej czy później jest niestety nieunikniona i co jakiś czas, na ogół bez żadnej zapowiedzi, taki lęk dopada mnie i czyni niemiłe spustoszenie w mojej głowie. Rozmyślam wtedy o śmierci w różnych aspektach, wyobrażając sobie także własną i smucąc się na myśl, że przysporzę swoim bliskim wiele cierpienia. No i że już mnie po prostu nie będzie. 
 
Aleksander Gierymski, „Trumna chłopska”, 1894-1895, Muzeum Narodowe w Warszawie
 
Dziś poruszam ten temat, bo to właśnie śmierć zdominowała płótno pt. „Trumna chłopska” autorstwa Aleksandra Gierymskiego. Gdyby ktoś zapytał o mnie jedno z najbardziej poruszających dzieł sztuki, to bez zastanowienia wskazałabym właśnie ten obraz, to dramatyczne przedstawienie trudnej, wiejskiej codzienności, w którą wpisana jest także utrata i śmierć najbliższej osoby. 
 
 
 
Wiele odczytać możemy z postaci tych dwojga, siedzących przed bieloną zrębową chałupą. Nogi bose, ubrania wiejskie, codzienne, ubogie. Cera śniada, wysmagana wiatrem i spalona słońcem, towarzyszącym nieustannie podczas ciężkiej pracy w polu i przy gospodarstwie. Te zniszczone dłonie tak wiele mówią o trudzie i znoju, jaki niesie ze sobą fizyczna harówka. Wzrok mężczyzny wpatrzony jest jakby w dal, nieobecny, zamyślony. Spojrzenie siedzącej obok kobiety, równie przytępione, pełne jest rozpaczy i bólu, który rysuje się na jej twarzy i sprawia, że spoglądanie na nią przychodzi nam z wielkim trudem.  Oboje cierpią, choć na różne sposoby, bo tuż obok oparto o ścianę ich domu wieko małej dziecięcej trumny, którego intensywny kolor wskazuje, że jest to element w tej kompozycji zdecydowanie najważniejszy. 
 
Zmarło dziecko i tylko rodzice, którzy stracili potomka są w stanie w pełni pojąć jak wielka i niewypowiedziana musi to być strata. 
 
 
 
Wielkie dramaty dzieją się się na ogół w teatralnych pozach, nagłych gestach i rozpaczy, która niejednokrotnie zdaje się aż krzyczeć. Tu jest inaczej. Tu krzyczy niemoc, tu obezwładnia nas bezradność i ból, który kryje się w spojrzeniach i sylwetkach dźwigających na swoich zapracowanych barkach kolejne bolesne życiowe doświadczenie. W obrazie Gierymskiego na próżno szukać rozmachu i głośnego lamentu. „Trumna chłopska” to obraz przejmującej ciszy, takiej, która dotyka dna duszy i zostawia trwałe rany na zrozpaczonym sercu. I tylko pies, tylko on nic nie rozumie i spiąć smacznie przypomina w brutalnym sposób, że choć stała się rzecz straszna, to życie musi toczyć się dalej. 
 
 
Do namalowania tego obrazu zainspirowały Gierymskiego wiejskie obserwacje w czasie pobytu w Bronowicach Małych w latach 1893-1894. Artysta, goszczony przez Władysława Tetmajera obserwował i szkicował wieś, jej radości i smutki, blaski  i cienie. To w tym czasie powstały także pierwsze szkice do „Trumny chłopskiej”, którą ukończył w pełnym formacie rok później, w 1895 roku. Obraz znajduje się obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Jest to płótno o rozmiarze 141 cm x 195 cm – prawie dwa metry smutku, bólu i cierpienia, które jeszcze nigdy nie było pokazane w tak prosty i jednocześnie bliski nam sposób. 

Mogą także Ci się spodobać