Co miłośnik sztuki chciałby dostać pod choinkę? 5 propozycji na udany prezent

 

Zdzisław Beksiński, bez tytułu, 1984

 

Zerknęłam dzisiaj na kalendarz i wydałam z siebie okrzyk przerażenia, ponieważ zdałam sobie sprawę, że do świąt pozostał w zasadzie już tylko tydzień, a ja nie mam ani prezentów, ani nawet pomysłu czym mogłabym obdarować swoich bliskich. Głęboko wierzę, że jesteście zdecydowanie mniej chaotyczni ode mnie i prezenty macie już przemyślane, ale jeśli nie, to śpieszę z pomocą, przynajmniej jeśli chodzi o upominek dla miłośnika sztuki, którym mianuję też samą siebie. Te 5 pozycji, które przedstawiam poniżej to rzeczy, które sama albo mam, albo byłabym szalenie szczęśliwa gdyby trafiły w moje ręce, tak więc wybór podyktowany jest szczerością i „piknięciem” serca. 
 

 

 

 

 

Desa Mondern znana jest z ładnych, dobrej jakości gadżetów, do których dołączyła ostatnio nowa kolekcja z abstrakcyjnymi pracami Ryszarda Winiarskiego (1936-2006). Jestem oczarowana zwłaszcza notesami o wyjątkowo eleganckich, powiedziałabym neutralnych okładkach, które będą odpowiadać również wszystkim miłośnikom minimalizmu i monochromatycznych rozwiązań. „Pikselowe”, geometryczne prace to wizytówka Winiarskiego, który oprócz malarstwa zajmował się również scenografią i tworzeniem form przestrzennych. 

notes „Dwudziesta ósma gra 10 x 10”, link do sklepu



notes „Obszar 156”, link do sklepu



notes „Obszar 128”, link do sklepu

 

 
 

Chociaż moja miłość do Zdzisława Beksińskiego jest mocno skomplikowana, kalendarze z wydawnictwa BOSZ są naprawdę piękne i przyznaję, że bez żadnych oporów powiesiłabym sobie taki na ścianie. Do wyboru mamy aż 3 wzory w formacie A3 prezentujące różne prace artysty, można więc  pooglądać je w pdfie i wybrać ten, który będzie wg nas najlepszy. Taki prezent to wersja 2 w 1, mamy bowiem kalendarz, ale też reprodukcję, a w zasadzie to aż 12, zmieniających się co miesiąc.

link do sklepu

 

 
 

Książka na prezent przychodzi na myśl w zasadzie od razu, ale zawsze pozostaje problem: no dobrze, ale jaka? Żeby nie utrudniać wam wyboru polecę jedną, którą właśnie czytam i uważam, że spodoba się każdemu, kto, choć trochę, interesuje się zarówno sztuką jak i intrygującymi mechanizmami, które odpowiadają za to co, kto oraz jak wpływa na kształtowanie się cen i trendów na rynku. „Galeria szubrawców” odsłania kulisy zawiłych i często kontrowersyjnych relacji pomiędzy artystami a marszandami sztuki. Jej autorem jest Philip Hook długoletni, doświadczony pracownik słynnego angielskiego domu aukcyjnego Sotheby’s. To jest naprawdę fajna książka!

Philip Hook, „Galeria szubrawców”, 2017, wydawnictwo Znak, link do sklepu

 

 

 

Kultowe i przepiękne figurki z lat 60. XX wieku ze słynnej fabryki porcelany w Ćmielowie doczekały się reaktywacji i są tam na nowo produkowane. Warto obalić mylną teorię, jakoby te młodsze modele były replikami – wszystkie figurki wykonane są na podstawie tych samych form i projektów, zmienia się więc jedynie ich data produkcji. Owszem, modele sprzed kilkudziesięciu lat, z racji swojego wieku, mocno przybrały na wartości, ale te współczesne można nabyć za bardzo przyzwoitą cenę. Niedawno miałam okazję odwiedzić fabrykę i przyglądnąć się tym wszystkich figurkom z bliska, dlatego naprawdę nie skłamię pisząc, że na żywo robią niesamowite wrażenie, zdecydowanie większe niż na zdjęciach. Taki prezent doceni z pewnością każdy miłośnik dobrego polskiego designu. 
 
Dziki kot wg projektu Mieczysława Naruszewicza z 1958 roku, link do sklepu
 
 
Pingwiny, wg projektu Mieczysława Naruszewicza z 1958 roku, link do sklepu 
 
 


Jedyny problem z plakatem może być taki, że obdarowany może nie mieć już żadnej wolnej przestrzeni na ścianach aby go powiesić. Kiedy jednak uda wam się wybadać jakiś skrawek pustej przestrzeni, to mogę ręczyć, że taki prezent na pewno przyniesie wielką radość (ja cieszyłabym się z samego posiadania, nawet gdybym nie miała już żadnego miejsca, bo jestem świrem na tym punkcie). Miejsc, które sprzedają plakaty jest w sieci bardzo dużo, ale ja najchętniej polecam Galerię Plakatu Krzysztofa Dydo, którego znam osobiście i szalenie szanuję za pasję i to, jak bardzo przyczynił się do rozreklamowana polskiego plakatu, zwłaszcza za granicami kraju.  Imponująca kolekcja Krzysztofa składa się z przeszło 40 tysięcy plakatów, dlatego uważam go za niedościgniony autorytet w tej dziedzinie. Sklep mieści się w Krakowie na ulicy Stolarskiej 8-10, dlatego można Krzysztofa odwiedzić także osobiście, co bardzo polecam, bo to bardzo sympatyczny człowiek. 

Ryszard Kaja, „Solina”, 2013, format B1, link do sklepu 



Wiktor Górka, „Myślistwo w Polsce”,1961/reprint z 2013 roku, link do sklepu

 

 

Mogą także Ci się spodobać