Piękna nie da się zaszufladkować. O fotografiach Sylwii Makris


Melanie Gaydos jako „Dziewczyna z perłą”

Szalenie miło wspominam fakt, że jakiś czas temu miałam okazję przeprowadzić wywiad z Sylvią Makris do 24 numeru kwartalnika Artysta i Sztuka. Chyba właśnie za to najbardziej lubię tę pracę – nieustannie poznaję nowych twórców i mogę zbliżyć się do ich świata poprzez oglądanie ich dzieł, ale przede wszystkim poprzez rozmowę, możliwość zadania pytania, rozwiania wątpliwości, poznania motywacji, emocji, okoliczności tworzenia. Niedawno pisałam o tym, że prace, owszem, są bardzo ważne i często są w stanie mówić same za siebie, bez potrzeby ich tłumaczenia i objaśniania, niemniej ważne jest aby w procesie poznawczym uwzględnić także twórcę, jako osobę, od której wszystko się zaczyna. 


Sylvia Makris od wielu lat mieszka w Berlinie, gdzie tworzy zdjęcia znane i cenione na całym świecie. Wystarczy krótka chwila, aby dostrzec, że zdecydowanie upodobała sobie „ciemną stronę sztuki”, utrzymaną w mrocznym i niepokojącym klimacie. Swoje inspiracje i fascynacje malarstwem artystka wyraziła najpełniej w projekcie zatytułowanym Old Masters i to właśnie jemu chciałabym poświęcić dzisiejszy wpis. 

Wyjść poza schematy

Rozmawiając z Sylwią urzekła mnie jej naturalność oraz bardzo szczere podejście do tego, czym się zajmuje. Jako autorka niecodziennych portretów do pozowania wybiera osoby, które  z jakiegoś powodu wzbudzają jej ciekawość i zainteresowanie. Wybory artystki mogą zaskakiwać, zwłaszcza, że jej podstawowym celem jest, aby o pięknie mówić nie tylko w obrębie bezpiecznych i utartych schematów, ale przede wszystkim skupić się na człowieku i jego historii, bez względu na to jak bardzo jest trudna czy skomplikowana. Rezultatem tak otwartego podejścia do estetycznego kanonu są fotografie ludzi szalenie różnorodnych – zdrowych, chorych, o unikatowych cechach fizjonomicznych, rozmaitej orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej. 

 Niedoskonałość to dla mnie normalność – to, co nieskorygowane, niewyprostowane i niewyprasowane.

                                                    Lekcja tolerancji

O tym, że w sztuce jest miejsce także na indywidualizm i odmienność przekonuje cykl Old Masters, w którym klasyczne, kojarzone na całym świecie dzieła sztuki nowożytnej i współczesnej stały się inspiracją do wykreowania nowego, zaktualizowanego spojrzenia na urodę i piękno. 

Córka fotografki jako Mona Lisa
w rezultacie powstało ponad sześćdziesiąt wyjątkowych fotografii i tyle samo personalnych dowodów na to, że czar i urok kryje się także w tym co odmienne, na pierwszy rzut oka brzydkie czy dziwne. Poszerzmy swoje horyzonty, zdaje się proponować fotografka i spójrzmy z zaciekawieniem i czułością także na tych, którzy bardzo często na co dzień szufladkowani są przez społeczeństwo jako gorsi i niepasujący do reszty. I tak oto „Dziewczyną z perłą” została Malenia Gaydos – słynna modelka, która cierpi na poważną chorobę genetyczną (hipohydrotyczną dysplazję ektodermalną), a na Fridę Kahlo wystylizowano małą Martynkę Karbowską, która urodziła się z zespołem wad wrodzonych kostno-stawowych (dziewczynka nie ma m.in. nóg, stawów łokciowych u rąk i niektórych palców). 

Martyna Karbowska jako Frida Kahlo

Vanessa i Alex Davidson jako siostry d’Estrees

Lotta Lou jako Infantka Velazqueza
Zachwycona jestem tym projektem i twórczością Sylwii, która niesie ze sobą solidną lekcję tolerancji i akceptacji względem innych. Oby postawy te towarzyszyły nam na co dzień i nie ograniczały się jedynie do zachwytów nad sztuką. Oby. 

Więcej o całym cyklu możecie przeczytać tutaj

Mogą także Ci się spodobać