Dlaczego dziecko w sztuce średniowiecznej wygląda jak brzydki stary mężczyzna?



Pewnie nie raz i nie dwa to pytanie majaczyło Wam na horyzoncie, zwłaszcza, gdy po raz enty trafialiście na wizerunki średniowiecznych dzieci, które z dziećmi nie miały tak naprawdę wiele wspólnego. Dlaczego nie przypominają one tych słodkich istot, jakie znamy teraz? Dlaczego wyglądają, jakby były od razu dorosłe? Czy w „wiekach ciemnych” dzieci rodziły się „gotowe”- w pakiecie z brodą, wąsami i grymasem zdradzającym permanentne zmęczenie życiem? 


Żeby na te wszystkie frapujące pytania odpowiedzieć jak najbardziej serio należy przyglądnąć się bliżej zarówno epoce średniowiecza, zwyczajom jak i roli ówczesnej sztuki. Jeśli przez chwilę spróbujemy spojrzeć na te „brzydkie dzieci” jak na zupełnie celowy, malarski nośnik określonych postaw i znaczeń, to otrzymamy wiele bardzo ciekawych informacji. 


„Stary maleńki”


Malarskie przedstawienia dzieci w średniowieczu były ściśle związane z wyobrażeniami Jezusa i garstki innych biblijnych dzieci. W przypadku niezliczonych wizerunków Madonny z Dzieciątkiem, mały Jezus jest „dorosłym dzieckiem”, ponieważ właśnie tak go sobie wyobrażano – jako tzw homunculusa (człowieczka), dorosłego w ciele dziecka, którego fizyczność nigdy nie uległa zmianie. Popularność tego typu przedstawień sprawiła, że „człowieczek” uznawany był jako wzór, kanon, wg którego powstawały wszystkie inne wyobrażenia dzieci. Skoro Jezusek tak wygląda, to czemu nie malować tak również innych szkrabów?


Realizm jest nudny


Wygląd średniowiecznych dzieci wskazuje również wyraźnie na pewną ignorancję twórców co do malarstwa realistycznego. Co tu dużo mówić, od odtwarzania rzeczywistości woleli zdecydowanie bardziej ekspresjonistyczne wizje, stąd te wszystkie dziecięce twarze zdecydowanie odbiegają od realnych przedstawień. Co ciekawe, możliwość odrzucenia realizmu sprawiała mimo wszystko, że wszystkie twarze malowane były bardzo podobnie, wg określonych schematów/konwencji – w tamtym czasie nie korzystano jeszcze z przywileju z wolności twórczej, to byłaby zupełna nowość.  

Na ratunek przyszedł renesans 


W renesansie wraz z rozkwitem sztuki niereligijnej, pojawiało się coraz więcej przedstawień dzieci niebiblijnych, np. portretów zamawianych przez zamożnych, ale „zwykłych” ludzi. To oczywiste, że nikt nie chciał, aby wizerunek jego dziecka przerażał i przywodził na myśl brzydkiego starego człowieka, tak więc rysy dzieci stawały się, zgodnie z realiami, coraz bardziej łagodne i subtelne. Analogicznie wpłynęło to również na wizerunek małego Jezuska, którego oblicze złagodniało i uległo odmłodzeniu. Renesans to zdecydowane zwrócenie się w stronę realizmu i prawdy malarskiej, a także podkreślenie dziecięcej niewinności. Oczywiście, zdarzały się nadal obrazy renesansowe i późniejsze, na których dzieci nie grzeszyły urodą, było to jednak zjawisko zdecydowanie mniej powszechne, poza kanonem. 



Mogą także Ci się spodobać