Opowieści zaklęte w tradycyjnej biżuterii

Wpis powstał we współpracy z marką biżuterii MARYANA

 

Od kiedy odkryłam, że Google Arts & Culture umożliwia oglądanie niektórych dzieł sztuki w niezwykle wysokiej rozdzielczości, czasami godzinami siedzę przylepiona twarzą do monitora i powiększam, powiększam, powiększam. Ależ piękne rzeczy wtedy widać: fakturę płótna, pociągnięcia pędzla, spękania, ale też wszystkie wspaniałe detale, które umykają podczas pobieżnego oglądania. Z fascynacją przyglądam się zwłaszcza biżuterii: pierścionkom, naszyjnikom, kolczykom, broszkom, amuletom, których zdobienia i formy wprawiają w ogromny zachwyt. Ręcznie malowane, intarsjowane, zdobione kamieniami szlachetnymi, perłami – małe, precyzyjne dzieła sztuki.

Oglądając biżuterię na dziełach historycznych, zdałam sobie sprawę, że jej obecność na portretach miała zawsze określony charakter i pełniła odpowiednią funkcję. Spróbowałam więc prześledzić kilka najciekawszych, wg mnie, wątków i nakreślić najpopularniejsze symbole biżuterii w sztuce.

Umiłowanie piękna

Kiedy myślimy o biżuterii od razu przychodzi nam na myśl jej estetyczna funkcja. Bogate kolie, bransoletki, wisiorki, pierścionki z mieniącymi się oczkami, wszystko to, ubrane przez kobietę, dodawało jej uroku, upiększało, sprawiało, że czuła się bardziej wyjątkowo. Z resztą, w tej kwestii obecnie niewiele się zmieniło – biżuterię przede wszystkim traktujemy, jako formę dekoracji, element stylizacji i sposób na ozdobienie naszego ciała.

 

Władza i potęga

Kiedy spojrzymy na portret koronacyjny brytyjskiej Królowej Wiktorii, od razu rzuci nam się w oczy jej ogromny, 161-karatowy naszyjnik oraz dwie imponujące korony. Ta, którą ma na głowie, ozdobiona została motywami koniczyny, ostu oraz róży, symbolizującymi Irlandię, Szkocję oraz Anglię. Jeszcze większe wrażenie robi leżąca po prawej stronie wielka korona imperialna ozdobiona imponującym szafirem Stuartów, ponad 170 karatowym rubinem Czarnego Księcia (a dokładniej spinelem) – tradycyjnymi klejnotami przekazywanymi kolejnym monarchom z pokolenia na pokolenie. Korona ta, jako ważny element brytyjskich klejnotów koronnych, symbolizuje suwerenność władcy.

Jako ciekawostkę dodam, że największy na świecie brylant Cullinan I, liczący 530 karaty, zdobi berło królewskie, a drugi, co do wielkości, 317 – karatowy, w 1907 został dodany do wspomnianej już korony.

 

Wyrażenie uczuć

Jedną z ważniejszych funkcji biżuterii jest okazywanie i wyrażanie uczuć. Tutaj nic nie zmienia się od lat: kochankowie i bliskie sobie osoby obdarowują się nawzajem pięknymi rzeczami. Ponad to, mamy pierścionki zaręczynowe i obrączki ślubne, które są jasnym symbolem mówiącym: kocham, zależy mi na Tobie oraz bądźmy razem już na całe życie. Istnieje jednak kilka ciekawych biżuteryjnych form, których obecnie już się nie praktykuje. Przykładem jest chociażby tzw.”oko kochanka”, czyli ręcznie malowana miniatura z bogato zdobioną ramką przedstawiająca oko obdarowującej osoby. Zakłada się, że moda na tego typu podarunki pojawiła się w XVIII wieku za sprawą księcia Walii (późniejszego Jerzego IV), który, jako dowód swojej miłości, wysłał kochance Marii Fitzherbert malowana podobiznę własnego oka. Aby umocnić ich relację w późniejszym czasie wykonano również drugą podobiznę oka Marii, którą Jerzy IV nosił podobno zawsze przy sobie.

 

Podobnie rzecz miała się w przypadku miniatur malarskich, przedstawiających zazwyczaj popiersie portretowanej osoby. Oprawiane i bogato zdobione służyły, jako forma podarku, często w celach matrymonialnych. Czasami miniatura z podobizną przyszłego małżonka była jedynym sposobem na poznanie jego wyglądu, zwłaszcza, że to nie serce decydowało o wyborze partnera, a interesy i pochodzenie. Jednym z najsłynniejszych i najważniejszych nowożytnych malarzy wykonujących portrety miniaturowe w nowożytności był Hans Holbein Młodszy. Malarz pracował na dworze króla Anglii Henryka VIII i wykonał dla niego m.in. piękna miniaturę jego ostatniej żony Anny Cleves, będącą dla władcy niezwykle cenną, osobistą pamiątką.

 

 

Ten sposób wyrażania miłości oraz „posiadania” przy sobie bliskiej osoby był niezwykle atrakcyjny, jednak po 1830 roku, w dość naturalny sposób, wyparła go coraz to popularniejsza fotografia. W tym miejscu warto wspomnieć także o sekretnikach – niewielkich medalionach, pozwalających na ukrycie w ich wnętrzu ważnej rzeczy: listu, drobnej pamiątki, czy w późniejszym czasie zdjęcia bliskiej bliskiej osoby. Bywało też, że sekretniki składały się z dwóch autonomicznych części, co pozwalało na podzielenie się „połówką” z drugą osobą. 

Nośnik informacji

Wspomniana już wcześniej obrączka, oprócz swojej funkcji miłosnej, stanowi jednocześnie jasny komunikat, który brzmi: ta osoba ma już żonę/męża. Odpowiednio dobrana biżuteria często informuje nas o przynależności do grupy społecznej, subkultury, czy wyznawanej religii. Za pomocą dodatków możemy w najróżniejszy sposób wyrazić siebie oraz opowiedzieć o sobie innym w sposób pozawerbalny. 

Patrząc na minę Henryka Pobożnego, księcia Saksonii, ciężko dopatrzeć się przesadnego zadowolenia z życia, jednak znajdujące się na jego szyi złote łańcuchy świadczyły o jego uprzywilejowanej pozycji na królewskim dworze. Czasami o roli oraz pozycji danej osoby poinformuje nas jedynie kolor klejnotu bądź jego pochodzenie. Tak będzie przez długi czas, aż do końca XIX wieku, kiedy za sprawą powstającej klasy zamożnych kupców i przedsiębiorców, nastąpi zmiana w akcentowaniu zamożności i bogactwa.

Funkcje ochronne

Nie sposób pominąć także magicznej funkcji biżuterii, która miała za zadanie przynosić szczęście, chronić od niebezpieczeństw oraz odganiać złe uroki. Już od starożytności obserwujemy popularność różnego rodzaju amuletów, które towarzyszyły ludziom za życia, a także często trafiały do grobów, zapewniając dobre warunki po drugiej stronie. Pomimo, że od średniowiecza kościół mocno potępiał wiarę w siłę przedmiotów, amulety przetrwały bez żadnego problemu aż do dzisiaj. Z resztą, poniższy obraz Joosa van Cleve pokazuje, że podział na to, co pogańskie i chrześcijańskie, jest mocno skomplikowany i te dwa światy często przenikały się wzajemnie. Jeśli przyglądniemy się Dzieciątku, dostrzeżemy na jego szyi naszyjnik z czerwonych koralików, zakończony zwisającym koralowym amuletem. Dobór materiału był oczywiście nieprzypadkowy, wierzono bowiem, że koral posiada magiczne właściwości ochronne, pozwalające uchronić dzieci, zwłaszcza małych chłopców (ważniejszych z punktu widzenia dziedziczenia oraz siły roboczej).

 

Status społeczny

Z biegiem lat i wieków biżuteria stawała się coraz bardziej dostępna, co nie zmienia faktu, że cały czas, również obecnie, jej posiadanie wiąże się z określonym statusem społecznym. Tiffany, Cartier, Lalique to jedne z najpopularniejszych XIX-wiecznych firm jubilerskich, które dbały o zaspakajanie potrzeb i kształtowanie gustów zamożnego europejskiego mieszczaństwa.  W tamtym czasie, posiadanie tego typu biżuterii to już nie tylko oznaka bogactwa, ale też dobrego smaku oraz znajomości panujących ówcześnie mód. Co ciekawe, na przełomie wieków w dobrym tonie było używanie biżuterii z umiarem, w sposób subtelny, choć wyraźny, co odczytywane było, jako  pewność siebie oraz świadomość społecznego statusu.

Maryana. Nowoczesność i tradycja 

Gdy spojrzymy na produkcję biżuterii współcześnie, dostrzeżemy, że bardzo często nowe metody zatraciły dawny charakter i duszę wkładaną w żmudny, rzemieślniczy proces. Nie oznacza to jednak, że firmy, które  pielęgnują dawne, historyczne metody już nie istnieją. Istnieją, czasami wystarczy tylko trochę poszukać. Ułatwię Wam to zdanie, ponieważ niedawno miałam okazję poznać nową polską markę o nazwie Maryana, która urzekła mnie swoim podejściem do wykonywania biżuterii. Nigdy nie ukrywam, że zawsze z wielkim szacunkiem obdarzam w zasadzie każdego rodzaju rzemiosło i pracę ludzkich rąk, tym bardziej szczerze spodobała mi się marka, która łączy to, co nowe z tradycyjnymi jubilerskimi metodami i robi to z miłością i nieukrywanym sentymentem.

 

Czy to nie piękne? Spróbować wrócić myślami do czasów, gdy biżuteria, oprócz funkcji dekoracyjnej, przemawiała ukrytym językiem i wyrażała coś więcej, posługiwała się symbolami i ukrytym językiem? Wydaje się, że te czasy już minęły, ale możemy do nich wrócić i samy zdecydować, co i w jaki sposób chcemy za jej pomocą wyrazić. Przyznaję, że dopiero teraz, gdy w ramach tej współpracy skusiłam się nie nieśmiały krok do świata dawnej biżuterii, dotarło do jak wspaniały jest to język i jak mało o nim wiem. Na przykład pierwszy raz spojrzałam z zaciekawieniem na perły, które nigdy mnie wcześniej nie interesowały.

Mój światopogląd na przestrzeni kilku lat bardzo się zmienił, zwłaszcza w podejściu do świadomych i przemyślanych zakupów. Zaczęłam większą wagę przykładać do informacji, od kogo kupuję, w jaki sposób i z jakich materiałów zostało to wykonane. Właśnie dlatego postanowiłam pokazać Wam Maryanę, która tak ładnie patrzy wstecz i łączy tradycję z nowoczesnością. Kocham ludzi z pasją i wiem, jak trudne i żmudne bywa podążanie często niewydeptaną i zarośniętą ścieżką.

Asortyment marki jest bardzo szeroki. Różnorodność wzorów i materiałów oraz  indywidualne podejście do wykonywanej biżuterii sprawia, że możemy wybrany projekt modyfikować i dostosować do swoich potrzeb. To nie będzie setny, czy tysięczny pierścionek wyprodukowany na masową skalę. To będzie jeden jedyny pierścionek, stworzony tylko dla Ciebie.

Mogą także Ci się spodobać