*Wpis powstał w ramach płatnej współpracy z Wydawnictwem Znak Literanova*
Przedmowa, czyli o dobrej książce słów kilka
Wyjątkowy, modernistyczny hotel „Nat” w Piwnicznej – Zdroju miałam na swojej liście do odwiedzenia już od dawna, ale jak przystało na osobę „z sąsiedztwa”, dotarłam tam dopiero kilka dni temu. Nie ukrywam, że zmotywowała mnie książka Macieja Czarneckiego, który uwzględnił obiekt na swojej subiektywnej liście modernistycznych budowli, które uznał za interesujące, warte sfotografowania i omówienia. „Turysta futurysta. Jak czytać, czuć i rozumieć polski modernizm” (Wydawnictwo Znak Literanova) to niezwykle starannie wydana publikacja, zawierająca ponad 300 fotografii i sporo merytorycznej treści. Rzadko kiedy mam okazję chwalić wydawnictwa albumowe bezkrytycznie, ale tym razem wyszło naprawdę świetnie: ciekawie, estetycznie, z bardzo dobrymi reprodukcjami i porządnym papierem.
W kilku rozdziałach autor opowiada o architekturze modernistycznej, zarówno tej międzywojennej, jak i tworzonej po wojnie. Trudno jednoznacznie skategoryzować tę lekturę – to coś pomiędzy fotograficznym albumem, esejem, a przewodnikiem, który podpowiada jak patrzeć na modernizm w jego wielu odsłonach – od wielkich gmachów i wytwornych hoteli, po na pozór banalne, często niedoceniane formy wrośnięte w krajobraz codzienności. To bardzo solidny kawał dobrej lektury, a pisząc solidny, mam na myśli nie tylko jakość zawartości, ale też gabaryty książki, która do małych ani lekkich nie należy.

Lokalny patriotyzm, czyli co ciekawego w okolicy?
Spośród 200 różnych lokalizacji omawianych przez Maćka, w pierwszej kolejności doszukałam się tych, które są mi najbliższe, zarówno terytorialnie, jak i emocjonalnie. W albumie znalazłam m.in. krynicką „Patrię”, czyli „top of the top” jeśli chodzi o polski modernizm międzywojenny, a także kilka świetnych, powojennych obiektów ulokowanych w Muszynie, Szczawnicy czy Piwnicznej Zdroju. Oczywiście z łatwością wskazałabym wiele innych modernistycznych przykładów, których w książce nie ma, ale szanuję autorskie wybory i nie zazdroszczę niewątpliwie trudnej selekcji.
Myślę, że finalnie wyszło różnorodnie i chyba „sprawiedliwie”, jeśli chodzi o lokalizację obiektów architektonicznych. Dzięki temu każdy/każda z Was najprawdopodobniej odnajdzie coś z tzw. okolicy. Po cichu liczę, że wiele razy się zaskoczycie, szczególnie, że autor przygląda się z zainteresowaniem także obiektom, które nie są uważane za powszechnie atrakcyjne: są tu bary mleczne, dworce, wieże ciśnień czy mijane codziennie fabryki.
Jedyne, czego w mojej ocenie w książce brakuje to spisu miejscowości albo mapy, która pozwoliłaby pogrupować omawiane obiekty w określonych regionach. Nie jest to jednak bardzo dotkliwy brak, bardziej dodatek, bez którego spokojnie można się obejść.

Turystka futurystka w akcji
W celu uczynienia wycieczki śladem książkowych inspiracji bardziej spektakularnej i wintydż do Hotelu „NAT” pojechaliśmy naszym zabytkowym SAABem, słuchając muzyki z kasety. Na szczęście nikt nie sprawdza w jaki sposób człowiek decyduje się podróżować po Polsce tropem modernizmu i do takich wycieczek bardzo gorąco Was zachęcam. Losy niektórych obiektów modernistycznych, zwłaszcza tych powojennych pokazują niestety, że ich obecność bywa bardzo nietrwała i nie zawsze mogą liczyć na odpowiednią opiekę. Słowem: śpieszmy się oglądać modernizm, tak szybko odchodzi.


Modernizm po sądecku
Hotel „NAT”, czyli dawny Smrek w Piwnicznej-Zdroju miał w tej kwestii sporo szczęścia, ponieważ wyposażenie części wspólnych obiektu na przestrzeni lat niemal nie uległo zmianie. Nie ma się co dziwić: połączenie marmuru, stali, drewna i szkła jest tak uniwersalne, klasyczne i eleganckie, że nikomu nie przyszło do głowy, żeby hotel tej klasy pozbywać. Dekoracja wnętrza jest bardzo spójna, a dzięki drewnu, które pojawia się konsekwentnie w każdej przestrzeni, obiekt jest naprawdę przytulny. Pojawia się tu umiejętne łączenie modernistycznych rozwiązań z dekoracjami o charakterze lokalnym, co daje temu miejscu ciekawy, „własny” charakter i sytuuje daleko od przaśnych, typowo regionalnych wnętrz.


Do tej pory nie natrafiłam nigdzie na wzmiankę o projektancie, ale moje małe śledztwo pozwoliło mi ustalić, że hotel zaprojektował w 1978 roku Zenon Trzupek (1935-1985), architekt i urbanista, pełniący w latach 1975-1981 funkcję Głównego Architekta Województwa Nowosądeckiego [1]W wykazie realizacji na stronie Biura Projektów TRZ przy biogramie jej założyciela Zenona Trzupka pojawia się informacja o zaprojektowaniu Ośrodka Wypoczynkowego „Smrek” w 1978 roku … Continue reading. Inne realizacje Trzupka na Sądecczyźnie, w tym „Smrek” potwierdzają, że był to architekt łączący założenia modernizmu z regionalnymi akcentami. Chętnie stosował kamień, drewno i spadziste, wielopołaciowe dachy. Jego kultowy nowosądecki „Zajazd” z 1982 roku, obecnie niestety niedziałający, był dla mnie ważnym punktem zaczepienia przy poszukiwaniu projektanta hotelu w Piwnicznej-Zdroju, właśnie ze względu na wspomniany modernistyczny regionalizm, charakterystyczne zadaszenie oraz kamień w fasadzie [2]https://twojsacz.pl/zajazd-sadecki-w-budowie-1980/.

Płaskorzeźba i inne ładne rzeczy
Już od samego wejścia do hotelu wita nas ciekawa, wielkoformatowa płaskorzeźba z figuralnymi motywami regionalnego tańca i śpiewu. Cieszę się, że wciąż tam jest i że jej twórca zdecydował się zostawić sygnaturę, która i tym razem pozwoliła mi dotrzeć do konkretnej osoby. Wyryte przy bocznej krawędzi nazwisko „PĘCKOWSKI” doprowadziło mnie do Andrzeja Pęckowskiego (1941-2020), absolwenta krakowskiej ASP (dyplom uzyskał w 1969 roku w pracowni rzeźbiarza Jerzego Bandury), rzeźbiarza i malarza związanego ze środowiskiem rzeszowskim. Jego najbardziej znaną realizacją jest słynny już pomnik okrzyknięty „Baby Yoda”, o awangardowym kształcie, ale twórca miał na swoim koncie także prace o regionalnym charakterze [3]W facebookowym poście informującym o śmierci artysty pojawia się drewniana rzeźba o niemalże identycznej kompozycji, jak na płaskorzeźbie hotelowej … Continue reading.



Ze względu na komfort obecnych przy recepcji gości nie udało mi się sfotografować wszystkich ciekawych elementów dekoracyjnych i miejsc w hotelu, ale polecam Wam artykuł Maćka, który opisał wnętrza na swojej stronie. W holu znajduje się ciekawa, oryginalna mapa regionu, na uwagę zasługują także jadalnia oraz kawiarnia, których oryginalny wystrój stanowi kolejny, niewątpliwy atut oddający trafnie atmosferę minionej epoki, ale bez poczucia, że jest to przeszłość „przeterminowana”.
Gdyby nie fakt, że mieszkam „tuż obok”, z pewnością rozważyłabym weekendowy pobyt w tym miejscu, szczególnie, że hotel ulokowany jest na uboczu i serwuje przysłowiowy „święty spokój” w otoczeniu lasów i pięknej, górskiej okolicy.




Biorąc pod uwagę, że Czarnecki opisał w książce ponad 200 lokalizacji, mamy tu gotową podpowiedź co ciekawego oglądać w wolnych chwilach – gdzie warto wejść, na co zwrócić uwagę i jak patrzeć na modernistyczną architekturę, żeby dostrzec jej konteksty i atuty. Myślę, że osób, które fascynują się modernizmem nie muszę do tej lektury bardzo przekonywać, natomiast wierzę, że zainteresuje także tych, którzy przygodę z odkrywaniem architektury mają jeszcze przed sobą.

References
| ↑1 | W wykazie realizacji na stronie Biura Projektów TRZ przy biogramie jej założyciela Zenona Trzupka pojawia się informacja o zaprojektowaniu Ośrodka Wypoczynkowego „Smrek” w 1978 roku https://trzstudio.com/ |
|---|---|
| ↑2 | https://twojsacz.pl/zajazd-sadecki-w-budowie-1980/ |
| ↑3 | W facebookowym poście informującym o śmierci artysty pojawia się drewniana rzeźba o niemalże identycznej kompozycji, jak na płaskorzeźbie hotelowej https://www.facebook.com/muzeum.diecezjalne.rze/posts/pfbid02JVXovZq9nATshxevRqudhETLzbAqBjBGeDFshHSMTTGQjWtgU9BSXPDQVRacuvoCl |