’Malując, myślę o życiu, nie o sztuce’. Jean-Michel Basquiat i 10 najważniejszych faktów o artyście

 

Jean-Michel Basquiat, „Le Jour ni l’Heure”
Szybkie, krótkie i szalone – tak w skrócie można opisać życie słynnego nowojorskiego artysty Jeana-Michela Basquiata, jednego z najbardziej charyzmatycznych, kontrowersyjnych i słynnych artystów współczesnych. Tworzył graffiti, malował obrazy, był muzykiem i poetą. Aby dokładnie poznać i zrozumieć jego fenomen, przygotowałam dla Was 10 najistotniejszych faktów z jego niezwykle intensywnego życia. 
 
1. Sztuką interesował się od najmłodszych lat
Jean-Michael Basquiat urodził się w 22 grudnia 1960 roku w Nowym Jorku. Swoją wczesną edukację artystyczną zawdzięczał zwłaszcza matce, która od najmłodszych lat zapoznawała go ze światem sztuki i zaprowadzała do muzeów. Kiedy, jako siedmioletni chłopiec przeżył wypadek samochodowy, mama podarowała mu słynny podręcznik do anatomii Henry’ego Graya, tzw. Grey’s Anatomy. Basquiat z wielkim zaangażowaniem studiował znajdujące się w nim ryciny, które w późniejszych latach wywarły ogromny wpływ na kształt i wydźwięk jego twórczości. Szkielety, czaszki, drobiazgowe rysunki kości – o podobieństwo rzeczywiście nie trudno. 
 

 

źródło: Grey’s Anatomy
 
2. Zadebiutował jako prekursor graffiti
 
Pierwsze kroki w świecie sztuki Basquiat stawiał na ulicy tworząc graffiti. Swoje działania rozpoczął w wieku 17 lat, wraz z przyjacielem Alem Diazem wykonując na murach Nowego Jorku specyficzne teksty opatrzone zawsze dopiskiem SAMO (Same Old Shit). Treści tych kontrowersyjnych sloganów uderzały bardzo mocno w konsumpcjonizm i politykę, prezentując światopogląd i głębokie, osobiste przemyślenia artysty. Ów projekt „ozdabiający” wagony linii metra D oraz ściany w pobliżu słynnej Galerii Soho, wzbudził wielkie zainteresowanie kreatywnego świata sztuki; niektórzy uznawali te działanie za zaplanowaną akcję jakiegoś słynnego współczesnego artysty. Basquiat ujawnił się jako ich autor na jednym ze spotkań w kultowym klubie The Mudd, gdzie odbywały się cykliczne akcje artystyczne i koncerty muzyczne. Niewiele później w przestrzeni miasta pojawiły się napisy „SAMO is dead”. 
 
Jean-Michel Basquiat, jeden ze sloganów SAMO na nowojorskiej ulicy, fot. domena publiczna
3. Całe życie artysty kręciło się wokół świata ulicy 
 
Basquiat w wieku 18 lat na dobre porzucił szkołę i dom rodzinny na Brooklynie. Od tamtej pory sam zarabiał na swoje utrzymanie, podejmując się wielu różnych, czasami moralnie wątpliwych prac, oraz sprzedając masę gadżetów: koszulek, kolaży, pocztówek czy wycinanek. Te ostatnie, przynoszące wówczas dochód 2 dolarów, sprzedawane są obecnie nawet po kilkanaście tysięcy dolarów. Artysta spał gdzie popadnie, nie mając stałego źródła utrzymania oraz domowego kąta. Kiepska sytuacja finansowa nie przeszkadzała mu jednak w twórczym rozwoju – prócz street-artu Basquiat zaczął poświęcać się także malarstwu. 
 

4. W 1981 roku zostaje dostrzeżony przez wpływową kolekcjonerkę sztuki

Basquiat w 1981 roku wziął udział w wielkim przeglądzie młodych artystów zorganizowanym w nowojorskim centrum sztuki współczesnej P.S.1. Pokazał tam całą ścianę wyłożoną małymi rysunkami i kolażami. Prace mocno zafascynowały Anine Nosei, właścicielkę znanej galerii malarstwa. Z racji, że Basquiat nie posiadał na wystawie żadnych malarskich prac odmówiła prezentacji rysunków u siebie. Artysta nie dał jednak za wygraną: poprosił o trochę pieniędzy na farby i po kilku dniach przyniósł do jej galerii kilka obrazów, wprawiając właścicielkę w osłupienie i fascynując ją. Kobieta stała się jego opiekunką artystyczną: zorganizowała mu wystawę i pośredniczyła w sprzedaży dzieł. W tym samym roku krytyk sztuki  Rene Ricard opublikował niezwykle opiniotwórczy artykuł „Promienne dziecko”, który otworzył mu drogę do bardzo szybkiej kariery na międzynarodowej scenie artystycznej. 

Jean-Michel Basquiat, „Campaign”, 1984, źródło: Sotheby’s

 

5.  Przez całe swoje krótkie życie prowadził niezliczone zapiski i notatki

Malarz zawsze miał przy sobie notatnik, w którym szkicował i zapisywał swoje przemyślenia i wiersze. Czynił tak od najmłodszych lat. Był doskonałym obserwatorem, bardzo trafnie i ostro ilustrował rzeczywistość, zwracając uwagę zwłaszcza na kwestie rasy i klas społecznych. Kartki jego szkicowników zapełniały anatomiczne rysunki, korony, ekspresjonistyczne rysunki przepełnione czarnym humorem. Ulica fascynowała go zawsze, bez względu na to, czy tworzył w przypadkowych miejscach, czy przeprowadził się do komfortowego loftu przy Crosby Street. Kolekcjonerzy coraz częściej interesowali się jego sztuką, zarabiał coraz większe pieniądze, ale siła i wielka szczerość nie opuściły go nigdy. 


6. Spotykał się z Madonną

Charyzmatyczny i niezwykle atrakcyjny Basquiat cieszył się wielką popularnością wśród kobiet. Jego najsłynniejszą partnerką była niewątpliwie Madonna, która w 1982 roku dopiero zaczynała swoją muzyczną karierę i nie była jeszcze bardzo znaną piosenkarką. Nie był to jednak jego jedyny kontakt ze światem muzyki – w 1979 roku założył rockowy zespół „Grey” , a w 1983 nagrał rapowy utwór „Beat Bop”. Współpracował także z Davidem Bowie oraz wystąpił w teledysku „Rapture” zespołu Blondie. 

 

7. Przyjaźnił się i współpracował z Andym Warholem

Kiedy Basquiat został przedstawiony Warholowi, ten niemal od razu zaproponował mu współpracę. Dla młodego malarza była to niewątpliwie jedna z najbardziej atrakcyjnych ofert i możliwości dalszego rozwoju, dlatego podekscytowany Basquiat z radością przyjął propozycję pop-artowej legendy. Ich przyjaźń zaowocowała w ponad 100 prac wykonanych wspólnymi siłami. Warhol malował na ogół klasyczne pop-artowe motywy, które Basquiat uzupełniał i przekształcał na swój niezwykle energiczny i charyzmatyczny sposób. Niestety, ich kooperacja została negatywnie odebrana przez krytyków, którzy uznali, że Warhol wykorzystał młodość i energię młodego artysty dla własnych potrzeb. Basquiat kiepsko to zniósł. Ich relacja rozluźniła się, przestali razem współpracować. Mimo wszystko wieść o śmierci Warhola w 1987 roku bardzo mocno wstrząsnęła artystą. Sfrustrowany i załamany coraz bardziej zatapiał się w świat narkotyków, które były obecne w jego życiu od bardzo dawna. 

Jean-Michel Basquiat, „Bez tytułu”, po 1983 roku, źródło: Sotheby’s

 

8. Był uzależniony od narkotyków

„Gdy przestanę brać powiedzą, że moja sztuka umarła” – tak mawiał artysta i zdanie to bardzo dobrze obrazuje zależność pomiędzy jego twórczością, a nałogiem, który stał się wręcz nieoderwaną częścią jego życia. W 1892 roku Basquiat zakończył współpracę z Aniną Nosei i przeprowadził się do swojego loftu przy Crosby Street o powierzchni 5 tysięcy metrów kwadratowych, oddając się tam tworzeniu nowych, coraz popularniejszych prac. Mawiał, że maluje przy dźwiękach muzyki, która go nastraja i motywuje, ciężko jednak ukryć, że coraz częsciej towarzyszyła temu także heroina. 

Jean-Michel Basquiat, „Bez tytułu”, 1982, źródło: Sotheby’s

 

9. W 1985 pojawił się na okładce The New York Times’a 

Artysta, choć nigdy o to nie zabiegał, bardzo szybko i intensywne zaczął wspinać się na wyżyny popularności. Miał wystawy w najważniejszych galeriach w Stanach Zjednoczonych, brał udział w najważniejszych wydarzeniach międzynarodowych. Ceny za jego obrazy zaczęły mocno wzrastać,  wynosząc minimum dziesiątki tysięcy dolarów, co pozwoliło mu na szybkie i imponujące wzbogacenie się. Był księciem nowojorskiej sceny artystycznej, jako model brał udział w pokazach mody, imprezował w najpopularniejszych klubach, w tym w słynnym Studio 57. Nawet młodziutka Madonna zazdrościła mu sławy, jednocześnie ostrzegając go, że jest zbyt wrażliwy i delikatny na świat show-biznesu. 

Jean-Michel Basquiat, „Orange Sports Figure”, źródło: Sotheby’s

 

 

10. Dołączył do „klubu 27”

Basquiat zmarł w 1988 roku z powodu przedawkowania heroiny. Wydaje się, że w pewnym sensie przewidział swoją śmierć, o czym przekonują jego ostatnie prace, przesycone drastycznymi motywami śmierci. Umierając tragicznie w wieku 27 lat dołączył do licznego grona twórców, którzy podzieli ten los (m.in. Janis Joplin, James Morrison, Jimi Hendrix, Kurt Cobain i Amy Winehouse). 

***

 

Chociaż malarstwo Basquiata słusznie kojarzyć się może ze sztuką dziecięca, czy prymitywną, wielką ignorancją byłoby spłycanie jego wartości i obniżanie świadomości artystycznej do poziomu dziecka. Sztuka ta posiada bowiem niezwykle świadomy, bolesny i ekspresyjny rys, w którym nic nie pojawia się przypadkowo i gdzie bardzo łatwo dostrzec można wiele analogii i odniesień do licznych aspektów życia. Basquiata rzeczywiście można nie lubić i kompletnie nie rozumieć dlaczego właśnie taka forma, taki język, dlaczego właśnie taki styl. Ja akurat jestem z tych, którzy rozumieją, a raczej czują tę wielką energię, która bije z każdej jego pracy. Charakteryzuje go zwłaszcza szczerość i wręcz szaleńcza potrzeba tworzenia, w której osobiste doświadczenia mieszają się z wyobraźnią, codziennością, z obserwacjami życia i środowiska, w którym przyszło mu funkcjonować. Warto wiedzieć, że Basquiat, choć bardzo popularny, nie był typem gwiazdy – wręcz przeciwnie, raczej introwertyczny  i małomówny, zamykał się w swoim świecie w którym malowanie stanowiło niejednokrotnie kilkugodzinny, intensywny proces zbliżony do transu.  Inspirowało go wiele rzeczy: świat ulicy, afrykańskie motywy, osobiste lęki i obsesje, krytyka konsumpcjonizmu, szamanizm, magia, polityka pomieszana z poezją.  „Malując, myślę o życiu, nie o sztuce” – przekonywał artysta. Szybki i wściekły, właśnie taki był, tak żył i tak umarł. I sądzę, że bez względu na to, co myśli się o jego sztuce, ciężko zaprzeczyć, że był postacią nietuzinkową, wybitną, i co tu dużo mówić, tragiczną. 

 

Mogą także Ci się spodobać