Szaleństwo przedmiotu. 3 najsłynniejsze obiekty surrealistyczne

A gdyby tak dobrze nam znane przedmioty z życia codziennego pozbawić ich pierwotnej funkcji i sprawić, żeby nagle stały się obce, dziwne? Brzmi intrygująco? Właśnie na taki pomysł wpadli niegdyś surrealiści i stworzyli naprawdę pokręcone rzeczy. Taka właśnie była istotna tego kierunku, który zapoczątkował swoim manifestem surrealistycznym w 1924 roku Andre Breton, filozof i poeta francuski. Stworzyć sztukę, która obali dotychczasowy porządek, pochyli się nad tym, co drzemie w podświadomości, co nielogiczne, absurdalne, irracjonalne.

Żeby lepiej zrozumieć kontekst tych działań warto nakreślić okoliczności i stan awangardowej sztuki. Mamy lata 20. XX wieku. W 1905 roku powstał fowizm, dwa lata później kubizm, w 1909 Marinetti i Boccioni piszą manifest futurystyczny, a od 1915 dadaiści wprowadzają totalną rewolucję i przewracają do góry nogami cały dotychczasowy porządek. Jeśli mamy oceniać poziom „szaleństwa” prac surrealistów, to właśnie nie zapominając o szerszym kontekście i przede wszystkim czasach, w których te działania miały miejsce. Podkreślam to mocno, ponieważ często spotykam się ze stwierdzeniami, że „surrealizm wcale nie szokuje”, „przecież to nic takiego”. Owszem, teraz może nie, ale prawie sto lat temu takie obiekty, w dodatku traktowane jako dzieła sztuki, były odbierane za absurdalne i szokujące. Kontekst jest w tym przypadku bardzo ważny.

 

1. Man Ray, The Gift, 1921

Man Ray, „Gift”, 1921, Tate modern

 

Amerykański artysta  Emmanuel Rudnitzky (pseudonim Man Ray) przybył do Paryża w 1921 roku. Na swoim koncie miał już inaugurację amerykańskiego ruchu dada, jednak po kilku nietrafionych próbach artystycznych i znudzeniu krajem stwierdził, że czas na Europę. „Prezent” wykonał jednego wieczoru, tuż przed rozpoczęciem swojej pierwszej paryskiej wystawy. Miał to być prawdopodobnie podarunek dla właściciela galerii, przedmiot wzbudził jednak tak wielkie zainteresowanie, że jeszcze tego samego dnia go skradziono. Ray wykorzystał znane wszystkim żelazko i do części prasującej przykleił mosiężne pinezki. Zabieg prosty, ale bardzo zaskakujący, artysta zmienił bowiem diametralnie odbiór przedmiotu i zburzył dotychczasowe spojrzenie na jego funkcję. Miało być zwykłe prasowanie, a zrobiło się nieco sadystycznie i niepokojąco.

 

2. Salvador Dali, „Telefon-Homar”, 1936

Salvador Dali, „Telefon-Homar”, 1936, Tate Modern

W latach 30. XX wieku Salvador Dali promował w swojej twórczości ideę surrealistycznego obiektu, czego najsłynniejszym przykładem jest „Telefon- Homar” (zwany także „Telefonem Afrodyzjakiem”). Przedmiot wykonał dla Edwarda Jamesa, brytyjskiego kolekcjonera, który był najbardziej aktywnym patronem  surrealistów w latach 30. XX wieku. Artysta postanowił lekko zmodyfikować telefoniczną słuchawkę i nałożył na nią gipsowy model homara. To nie pierwszy raz kiedy artysta wykorzystał motyw tego zwierzęcia w swojej twórczości, za każdym razem czyniąc mocne erotyczne aluzje i łącząc skojarzenia związane z seksem i jedzeniem. W Telefonie” ogon skorupiaka, w którym znajdują się jego części seksualne, umieszczony jest bezpośrednio nad ustnikiem.

Nie rozumiem, dlaczego, gdy pytam o grillowany homar w restauracji, nigdy nie podano mi gotowanego telefonu. Nie rozumiem, dlaczego szampan jest zawsze schłodzony, a jednocześnie telefony, które są tak strasznie ciepłe i nieprzyjemnie lepkie w dotyku, nie są również umieszczane w srebrnych wiaderkach z pokruszonym lodem*.

*Salvador Dali, Moje sekretne życie, Książnica 2013, s.

 

3. Mereth Oppenheim, „Obiekt”, 1936

Mereth Oppenheim, „Obiekt”, 1936, MOMA

W czasach, gdy kobiety w sztuce były zazwyczaj zaledwie muzami wielkich artystów, Mereth Oppenheim jako jedna z nielicznych reprezentowała surrealizm na najwyższym poziomie i niczym nie odstawała od swoich kolegów po fachu. Szwajcarska artystka swój najsłynniejszy „Obiekt” stworzyła w 1936 roku i wtedy też po raz pierwszy zaprezentowała go szersze, zszokowanej publiczności. Jak głosi anegdota, pomysł na tę pracę wpadł do głowy Merteh w kawiarni, gdzie siedziała wraz  Picassem i Dorą Maar. Mereth miała na ręce bransoletkę pokrytą futrem, co sprowokowało artystów do żartów na temat zastosowania sierści w codzienności. Artystka zainspirowana spotkaniem zakupiła białą filiżankę ze spodkiem i pokryła skórą chińskiej gazeli.

Tak powstał przedmiot zaskakujący, pozbawiony swojej pierwotnej funkcji. Artystka z żartem i  ironią podeszła do tematu jedzenia, w którym włos to zdecydowanie najmniej pożądany element konsumpcji. Efekt takie połączenia okazał się bulwersujący, niesmaczny, niespodziewany, a więc  dokładnie taki, jak chciała tego Mereth. Artystka stworzyła zaskakują mieszankę zwierzęcej natury z ogładą cywilizacji, symbolizowaną przez elegancki porcelanowy zestaw od kawy. W tej zabawie zmysłami nie brak podtekstów seksualnych. Futro kojarzone jest jako coś ekskluzywnego, miłego w dotyku, jednak z drugiej strony kobiece owłosienie to coś, co kultura usilnie stara się wyeliminować, wygładzić. Co dopiero pomyśleć o włosach na filiżance, o łyku kawy wraz z całą zawartością, o smaku futra w ustach? Trzeba przyznać, że jest w tym coś mocno perwersyjnego.

Mogą także Ci się spodobać