Poszukując wytchnienia, czyli 23. Przegląd Sztuki Survival we Wrocławiu

Wpis powstał w ramach płatnego patronatu medialnego 23. Przeglądu Sztuki Survival

 

Od jakiegoś czasu czytam książkę Małgorzaty Halber pt. „Hałas”. Powoli, fragment po fragmencie. Chyba jeszcze przy żadnej lekturze nie wzdychałam tak często w duchu, stwierdzając „mam dokładnie tak samo”. Jestem pewna, że refleksje autorki dotykają osobiście większości z nas. Czego dotyczą? Przebodźcowania, rozproszenia uwagi, chronicznego zmęczenia. Halber analizuje tryb naszej pracy, pisze o nieumiejętności odpoczywania, o współczesnych lękach, i szkodach, jakie wyrządza nam Internet i potrzeba (czy raczej presja) bycia zawsze online. Pisze o chaosie, w którym żyjemy i który bardzo nam przeszkadza, nawet jeśli do wielu spraw zdążyłyśmy/-liśmy przywyknąć.

 

„3s/8h”

Świetnie się złożyło, bo tych samych problemów dotykał 23. Przegląd Sztuki Survival we Wrocławiu, który w tym roku odbył się w dniach 18-22 czerwca we wrocławskiej Leśnicy. Jego hasło przewodnie „3s/8h” nawiązuje do założenia zakładającego ośmiogodzinny system pracy, snu i odpoczynku z jednej strony i trzech sekund uwagi w mediach społecznościowych z drugiej. Jak gospodarujemy cennym czasem? Ile pracujemy, a ile odpoczywamy i czy w ogóle potrafimy to robić? Jak media społecznościowe i natłok informacji zaburzają umiejętność skupienia się? Jak łatwo dajemy się okradać z czasu i energii? W jaki sposób wpływa to na nasze relacje? Czy da się w tym chaosie znaleźć balans?

 

Przyznacie, że tych pytań jest sporo i wszystkie są niezwykle aktualne. I chociaż trudno o jednoznaczną odpowiedź, osoby artystyczne biorące udział w tegorocznej edycji Survivalu pochyliły się nad tytułowym zagadnieniem „3s/8h” i wysnuły osobiste refleksje, tworząc rozmaite formy sztuki. Nie sposób opowiedzieć tu o wszystkich pracach, wybrałam więc tylko kilka, które z różnych, subiektywnych względów zapadły mi w pamięć i mnie poruszyły.

 

Sztuka w zakamarkach zamku 

W przypadku Przeglądu Sztuki Survival, który z zasady dzieje się poza klasycznymi, galeryjnymi przestrzeniami, niezwykle ważny jest wybór miejsca. Tegoroczna edycja odbyła się w przestrzeniach leśnickiego Zamku – w jego kazamatach, we wnętrzu i w znajdującej się obok oficynie. Miałam przyjemność zobaczyć to miejsce 2 tygodnie przed oficjalnym rozpoczęciem wydarzenia (pisałam o tej wizycie tutaj) i jestem pod ogromnym wrażeniem jak doskonale zostało przygotowane do prezentacji dzieł sztuki i przyjęcia publiczności. Organizatorzy, czyli Fundacja Art Transparent, wykonali świetną pracę i dopięli wszystko na ostatni guzik. Całość została ciekawie wyeksponowana, oznaczona i zaplanowana tak, że zwiedzanie z mapką było czystą przyjemnością. Odkrywanie zakamarków miejsca i oglądanie dzieł sztuki w tak nietypowej scenerii to doświadczenie absolutnie wyjątkowe, które polecam każdemu. Układ prac w sposób naturalny „wymuszał” na uczestniczkach i uczestnikach  tryb uważnego zwiedzenia.  Fantastyczna sprawa. Prezentacji dzieł sztuki uzupełniał bogaty program wydarzeń towarzyszących, ja jednak we wpisie skupię się na warstwie wizualnej.

 

Maciej Cholewa, „Już zaraz, już”, rzeźba, 2024

Maciej Cholewa jest autorem kilku kołatek do drzwi, przypominających kształtem te historyczne, otwierające wielkie, często bogate wrota, ale posiadających intrygujący, niecodzienny element – zęby. Artysta zwrócił uwagę na bardzo ciekawą chwilę, której, zdaje się, jeszcze w żaden sposób nie zagospodarowaliśmy, mianowicie moment oczekiwana na otwarcie drzwi i związany z nim podskórny niepokój. Wspomniane, zaciśnięte na obręczy ludzkie zęby skojarzyły mi się z tabliczkami ostrzegającymi przed spotkaniem z groźnym, szczerzącym kły psem. Czy zawsze jesteśmy mile widzianymi gośćmi? Jakie łączą nas relacje z tymi, którzy nam otworzą?

 

 

Julia Królikowska, „Neurilemma”, obiekt, 2024

Wielkoformatowa praca Julii Królikowskiej poniekąd witała zwiedzających zamkowe kazamaty. Świetnie wyeksponowana, robiła na zwiedzających, w tym na mnie, duże wrażenie. Ażurowe, splatające się formy, przypominające (słusznie) organiczną siatkę to tytułowa neurilemma, czyli błona osłaniająca neurony i pełniąca ich funkcję ochronną. Artystka spojrzała na nasz system nerwowy od wewnątrz, zachęcając do przyglądania się z uwagą bardzo delikatnym, skomplikowanym elementom.

 

Miguel Rozas Balboa, „Poza zasięgiem wzroku”, wideo, 2023

Bohaterem tego poruszającego, kilkuminutowego wideo jest afrykański uchodźca Amadou Bah, który stoi nieruchomo, otulony ratunkowym kocem termoizolacyjnym. Złote powierzchnie mienią się i poruszają intensywnie pod wpływem ruchów powietrza. Zerkamy z zainteresowaniem na to szeleszczące złoto, nie ma ono jednak w sobie nic ze splendoru i bogactwa, zakodowanego w ikonografii i kulturze. Wręcz przeciwnie, dotyka tragicznej sytuacji i walki o życie. Odebrałam ten film jak bardzo poruszający apel o naszą uwagę. Przyznaję, że brak narracji na początku był dla mnie uwierający, przyzwyczaiłam się przecież, że na krótkich filmach musi się coś dziać. Im dłużej jednak patrzyłam, tym bardziej dotykała mnie cisza i jej wymowny charakter.

 

 

Filip Jakubowski, „Stenografia”, wideo, 2025

Filip Jakubowski zabiera widza do wnętrza małej pracowni pani Krystyny, która od 38 lat naprawia parasole na krakowskim Podgórzu. Czarno-białe ujęcia zawężone do rytmicznych, monotonnych czynności i dźwięków podziałały na mnie niemal hipnotyzująco i zatrzymały na dłuższą chwilę. Spracowane, widoczne w wąskim kadrze ręce starszej pani dodatkowo sprowokowały do refleksji związanej z wartością pracy rzemieślniczej, dokładnej i, w dobie konsumenckiego pędu, bezpowrotnie ginącej.

 

Ewa Dąbkowska, cykl tkanin,  2024/2025

Zaprezentowany cykl pięciu tkanin Ewa Dąbkowska wykonała na drutach. Dziewiarstwa nauczyła się od babci, tym samym kontynuując rodzinną, wielopokoleniową tradycję dziergania. Dla artystki jest to sposób na wyciszenie i uspokojenie myśli, a nawet metoda na wprowadzenie się w stan podobny do transu. Dąbkowska sięga po tradycyjną technikę, a poprzez współczesne tematy nadaje tej sztuce aktualny wyraz. Tzw. „robótki ręczne”, często są bagatelizowane jako proste, „kobiece” rzemiosło, tymczasem jest to przecież pełnoprawna technika artystyczna, wymagająca precyzji, dokładności i czasu. Wystarczy chociaż raz spróbować swoich sił w dziewiarstwie, żeby zrozumieć, że to trudna sztuka, a cierpliwość jest w tym przypadku cechą na wagę złota.

 

Irmina Murawska, „Schronienie w świecie utraconego czasu”, instalacja, 2025

Któż nie marzy o dostępie do przestrzeni, w której mógłby się na chwilę ukryć przed całym światem? Irmina Murawska wychodząc na przeciw potrzebom wyciszenia i uspokojenia, stworzyła intymną, kontemplacyjną przestrzeń. Jej centralną cześć stanowił miękki kokon jako symboliczne miejsce, które pozwala odpocząć i wzrastać. Tylko w odpowiednich warunkach, w spokoju i w poczuciu bezpieczeństwa mamy pełną możliwość na regenerację i dobre życie. W dobie licznych konfliktów militarnych ta podstawowa potrzeba nabiera jeszcze większej wartości.

 

 

Grupa Babirot, „Żadnych bogów, żadnych panów”, instalacja, 2025

Wielkopłaszczyznowa praca „Grupy Babirot” została stworzona przez jego członkinie (Olgę Budzan, Ewę Głowacką, Emilię Konwerską, Dominikę Kulczyńską, Laurę Malinowską, Annę Pastuszke, Martę Sieczkowską i Ewę Zwarycz) podczas spontanicznych spotkań. Wyszyte (i doszyte) elementy nie zostały wcześniej w żaden sposób zaplanowane, a ich ich treść odnosi się do osobistych haseł, refleksji i potrzeb. Tytuł pracy „No gods, no masters” zakorzeniony w historii ruchów anarchistycznych, robotniczych i feministycznych,  przeciwstawia się działaniom nastawionym na wyzysk, konsumpcję i dyktaturę trendów. Wspólne spędzanie czasu i kolektywne tworzenie nawiązuje także do tradycyjnych, głównie kobiecych spotkań, przepełnionych atmosferą domowego ciepła.

 

 

Jagoda Dobecka, „Zdrojowa”, wideo, 2024

Film dokumentalny „Zdrojowa” opowiada historię Kawiarni Zdrojowej w Długopolu-Zdroju. Nie ukrywam, że oglądając go na wygodnej kanapie, niczym w przestrzeni kawiarni, cały czas się uśmiechałam i wzruszałam. To dla mnie jedna z bardziej poruszających prac na Przeglądzie, dotykająca bardzo ważnego wątku, jakim jest potrzeba bliskości i umiejętność czerpania z życia, czasem na przekór wszystkiemu. Pobyty w sanatoriach, zwłaszcza w starszym wieku, dla wielu są czymś więcej niż tylko sposobem na regenerację. To także okazja do nawiązania relacji, przyjaźni i miłości.

 

Maja Janczar, „W przyrodzie 2”, akryl/płótno, 2023

To mogłaby być bukoliczna scena rodem z rokokowych lub sentymentalistycznych obrazów, jednak Maja Janczar postanowiła zadrwić z konwencji i bohaterami sceny uczyniła groteskowe postaci (bardzo charakterystyczne dla jej twórczości). Niepokojące, nagie sylwetki, pozbawione dokładnych rysów twarzy i cech szczególnych, spędzają czas wśród natury. Ich czerwonawe ciała oraz różowa łuna w tle sprawiają, że obraz posiada bardzo niepokojący nastrój, kojarzący się z rzeczywistością dotkniętą katastrofą klimatyczną, bądź kataklizmem. Jeśli tak miałaby rysować się nasza przyszłość na wyniszczonej planecie, może się okazać, że filtr SPF nie wystarczy.

 

Martyna Baranowicz, „Myję toaletę przed wejściem pod prysznic”, malarstwo, 2022

Martyna Baranowicz pokazuje kobiece ciało w kontrze do estetycznych i społecznych oczekiwań. Jest nagie, ale nie zostało namalowane, aby cieszyć oczy, nie spełnia też żadnej dekoracyjnej funkcji. Ciało po prostu jest i oddaje się bardzo przyziemnej, domowej czynności. Prezentacja prac Martyny (w sumie trzech) wśród białych płytek, w przestrzeni dawnej łazienki (toalety) doskonale spotęgowało ich intymny charakter.

 

A może właśnie sztuka? 

Bardzo żałuję, że nie mogę w podsumowaniu napisać o wyjątkowej recepcie na to, jak radzić sobie z chaosem współczesnego świata. Wiem jednak jedno i zachęcam do tego od dawna – kontakt ze sztuką, niespieszny, świadomy i uważny, daje wyjątkową i niepowtarzalną okazję do zatrzymania się i wzięcia głębszego oddechu. W sztuce, zwłaszcza tej zaangażowanej społecznie i dotykającej różnych aspektów codziennego życia, jak w zwierciadle odbijają się nasze obawy, lęki i pragnienia. Możliwość konfrontacji własnych doświadczeń z innymi,  poznanie różnych perspektyw, odnalezienie nici porozumienia czy świadomość, że nie jesteśmy sami – to wszystko pozwala na bardziej świadome i empatyczne przeżywanie świata na własnych zasadach. Dla mnie patronat medialny tegorocznej edycji Survivalu i możliwość poznania tak wielu ciekawych osób było ważnym doświadczeniem, które niesamowicie doceniam. Jestem pod bardzo dużym wrażeniem organizacji wydarzenia i nie wyobrażam sobie nie być na kolejnych jego odsłonach! Polecam Wam najserdeczniej udział w Przeglądzie za rok i śledzenie innych działań Fundacji Art Transparent, która prężnie działa na polu sztuki (nie tylko we Wrocławiu). Było pięknie!

 

23. Przegląd Sztuki Survival
18-22 czerwca 2025, Wrocław Leśnica
zespół kuratorski: Michał Bieniek, Daniel Brożek, Małgorzata Miśniakiewicz, Ewa Pluta

Mogą także Ci się spodobać