Dlaczego sztuka nowoczesna tworzyła świat na nowo? O książce „Na co patrzymy?” Willa Gompertza

[książkę dostałam do recenzji i reklamuję ją w social mediach, ale wpis na blogu nie jest sponsorowany]

 

Na co patrzymy? 150 lat sztuki nowoczesnej w mgnieniu oka” Willa Gompertza

Czy oceniacie książki po okładce? Ja, przyznaję, staram się nie, ale nie da się ukryć, że jeśli coś mnie wyjątkowo nie zachwyci wizualnie już od pierwszego wejrzenia, to jestem wobec treści trochę bardziej sceptyczna. Miałam tak z książką „Na co patrzymy? 150 lat sztuki nowoczesnej w mgnieniu oka” Willa Gompertza. Na szczęście dostałam tę pozycję do recenzji od Wydawnictwa Rebis i dzięki temu odkryłam świetną lekturę, po którą pewnie bym sama nie sięgnęła. Jeśli macie podobnie, koniecznie dajcie szansę tej książce.

 

Publikacja ma wiele walorów, na które, jako popularyzatorka sztuki, szczególnie zwracam uwagę. Kluczowy jest jej język: lekki, przystępny, wręcz prosty (w najlepszym tego słowa znaczeniu), a jednocześnie niewpadający w infantylizm czy traktowanie czytelnika w sposób niepoważny. Wręcz przeciwnie, autor – znany brytyjski krytyk sztuki, muzealnik i dziennikarz – rozumie, że kluczem do trafnego przekazania wiedzy o sztuce nowoczesnej jest empatia względem czytelnika, który jest już zmęczony meandrowaniem trudnego, kuratorskiego języka i potrzebuje po prostu angażującej opowieści rozjaśniającej to, co skomplikowane. A przynajmniej próbującej to zrobić, bo trzeba dodać, że Gompertz nie stawia swoich tez kategorycznie, a jego ton daleki jest od autorytarnych wywodów. Na szczęście!

Henri Matisse, „The Red Studio”, 1911, MoMA w  Nowym Jorku

 

Nie da się ukryć, że opowiadając o sztuce nowoczesnej, autor jest jej wielkim poplecznikiem. Ze wszystkich nurtów i stylów wybiera te najpopularniejsze, które wywarły największy wpływ na świat sztuki i pokazuje związki przyczynowo-skutkowe między nimi. Książki nie należy traktować jako wyczerpującego leksykonu o sztuce ostatnich 150 lat. To raczej przewodnik, który pomaga zrozumieć wybory artystów i to, do czego finalnie doprowadzały. Osoby, które sztukę nowoczesną znają i uwielbiają, odnajdą w książce sporą dawkę ciekawych historii, liczę jednak, że poprzez swój język i sposób patrzenia, lektura dotrze także do tych, którzy nie byli dotychczas do sztuki nowoczesnej zbytnio przekonani, albo mieli co do niektórych jej przejawów sporo wątpliwości.

Kazimierz Malewicz, „Kompozycja suprematyczna”, 1916, Stedelijk Museum w Amsterdamie

 

Dlaczego realizm to za mało?

Gompertz w bardzo ciekawy sposób odpowiada na pytanie: dlaczego sztuka nowoczesna zaczęła komplikować to, co wydawało się dotychczas takie proste? Dlaczego artyści zaczęli odczuwać niedosyt związany z realnym przedstawianiem świata? Dlaczego, malując realistycznie, sięgali po nowe, oburzające tematy (Courbet), czemu postanowili drastycznie zmienić sposób malowania  (impresjoniści), dlaczego odrzucili realizm kosztem rozczłonkowania brył (kubizm), albo rezygnowali z realnych kształtów i barw (fowizm). Tych pytań nowoczesna historia sztuki generuje mnóstwo i autor, mając tego świadomość, stara się pokazać nam procesy i konteksty tych rewolucyjnych, z punktu widzenia czasu, przemian. Z pogrupowanych na chronologiczne rozdziały opowieści wyłania się zupełnie nowa definicja sztuki, która nie poprzestaje na realistycznym spojrzeniu, ale daje możliwość indywidualnego patrzenia na to, co widoczne i niewidoczne, co zewnętrzne i wewnętrzne, co osobiste i kolektywne. Zmiany te nie nastąpiły z dnia na dzień, ale są efektem długotrwałego procesu, w którym pewne „rewolucje” wydarzały się świadomie, a inne, trochę przypadkiem.

Claude Monet, „Katedra w Rouen”, 1894, Muzeum d’Orsay w Paryżu

 

Początki zawsze są trudne (nawet gdy jesteś Monetem)

Autor książki z chęcią przywołuje okoliczności odbioru nowej sztuki (w jej wielu odmianach) przez ówczesną krytykę i publiczność. To niezwykle ciekawe i istotne, pokazuje bowiem, że akceptacja zmian wymaga czasu, zrozumienia i oswojenia. Cytaty wypowiedzi krytyków sztuki, którzy nie zostawiali na twórcach takiego kalibru jak Claude Monet czy Vincent van Gogh suchej nitki, są tego najlepszym dowodem. Gompertz dotyka przy okazji mechanizmów, które wpływają na popularność danej osoby i pokazuje pogmatwane relacje między artystą, publicznością, mecenasami i komercyjnym wymiarem sztuki, czyli tym wszystkim, co kryje się pod nazwą „rynku sztuki”. Autorowi zdarza się też w sposób ironiczny wspominać o różnych zjawiskach, chociaż od ich wyśmiewania, bliższa jest mu próba wskazania powodów, dlaczego tak się dzieje. Wie, że zachowanie dystansu wobec współczesnego świata sztuki jest konieczne i przydaje się każdemu – nie tylko odbiorcom, ale też osobom będącym częścią artystycznego establishmentu.

 

Jeśli miałabym Wam polecić jedną książkę, która pomoże zrozumieć sztukę nowoczesną i towarzyszące jej mechanizmy rynkowe, niech to będzie właśnie „Na co patrzymy. 150 lat sztuki nowoczesnej w mgnieniu oka”. Czyta się ją z dużą przyjemnością, chociaż nie ukrywam, że mogłaby mieć więcej ilustracji. Na szczęście można sobie łatwo poradzić z tym brakiem, zaznaczając poszczególne fragmenty i później zbiorczo wyszukując zdjęcia w sieci, tak żeby nie rozpraszać się korzystaniem z telefonu w trakcie czytania.

Życzę Wam dobrej lektury!

Mogą także Ci się spodobać