Z bliska: „Kino w Nowym Jorku” Hoppera, czyli o samotności w tłumie

 

W ten szary, zimowy wieczór przyglądam się zamyślonej kobiecie z obrazu „Kino w Nowym Jorku”  z 1939 roku.  Bileterka czeka na zakończenie seansu. Stoi oparta o ścianę i prawą ręką podpiera sobie głowę. Jej twarz jest zupełnie nieobecna, zamyślona. 

Edward Hopper, „Kino w Nowym Jorku”, 1939 r., detal, MoMA, fair use

 

Dwa światy

Za pomocą kompozycji oraz mistrzowskiego operowania światłem, Hopper podzielił obraz na dwie odmienne części. Lewa strona obrazu pogrążona jest w cieniu i mocno kontrastuje z oświetloną sylwetką stojącej po prawej kobiety. To, co dzieje się na sali kinowej jest epizodem. Widzowie zostali ukazani do nas tyłem, nie jesteśmy w stanie poznać ich bliżej. To, jaki oglądają właśnie film nie ma dla nas żadnego znaczenia. Być może to wspaniały seans przenoszący do innego świata, niosący perspektywę ciekawszego życia. Kinowa magia nie sięga jednak bileterki. Ona widziała ten film już setki razy i pogrążona jest w swoich myślach, w swojej własnej imaginacji.

Edward Hopper, „Kino w Nowym Jorku”, 1939, detal, MoMA, fair use

 

Malowanie obrazu Hopper rozpoczął w 1938 roku, a zakończył rok później. Artysta wykonywał wcześniej bardzo wiele przygotowawczych szkiców.  Postać bileterki wzorował na swojej żonie, która pozowała mu w ich mieszkaniu, stojąc pod lampą. Bardzo wiele czasu poświęcił również studiowaniu wnętrz wielu teatrów, czego efektem jest kilkadziesiąt zachowanych rysunków.

Szkic do obrazu „Kino w Nowym Jorku”, 1938, Whitney Museum of Amercian Art, fair use

 

Samotność w tłumie

Motyw izolacji i odosobnienia w tłumie przywiódł mi na myśl pół wieku starszy obraz Maneta pt. „Bar w Folies-Bergère” z 1881-1882 roku. Tu bohaterką płótna jest Suzon, pracująca tam kelnerka i modelka. Przedstawiona frontalnie kobieta wydaje się być zupełnie nieobecna i przygnębiona. Odbijający się w lustrze za jej plecami tłum, nie przeszkadza jej zatapiać się w swoich myślach. Odbicie z prawej strony zdradza, że kobieta rozmawia z mężczyzną w cylindrze, jednak, gdy bliżej przyglądniemy się pracy, dostrzeżemy, że postać na pierwszym planie nie współgra z tym, co w lustrze. Wielu krytyków zakłada, że jest to zabieg celowy, wskazujący na izolację i samotność barmanki, oraz przedstawiający jej portret wewnętrzny.

Manet, podobnie jak Hopper, ukazuje tutaj dwa światy: rzeczywisty oraz wyimaginowany, mający swoje odzwierciedlenie w lustrzanym odbiciu. Śmietanka paryskiego świata, bawiąca się w słynnym barze, została namalowana syntetycznie, bez szczegółów – jest jedynie mglistym wrażeniem, tego, co prawdziwe.

Edouard Manet, „Bar w Folies-Bergère”, 1881-1882, Courtauld Gallery

Mogą także Ci się spodobać