Być artystką, czy kobietą? Anna Bilińska-Bohdanowicz i wyjątkowe „Polki na Montparnassie”

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Agora

 

Rodzić dzieci i zajmować się rodziną, czy spełniać artystyczne marzenia w świecie, w którym od wieków nieprzerwanie rządzą mężczyźni? W jaki sposób zdobyć kierunkowe wykształcenie, skoro uczelnie wyższe nie przyjmują kobiet? Jak namalować ludzkie ciało, jeżeli oglądanie nagiego modela jest surowo zabronione? Być grzeczną, czy być sobą? Jak czuć swobodę twórczą, skoro nie można nawet samej wejść do kawiarni? Jak wygodnie siedzieć godzinami w pracowni, jeśli na szacunek otoczenia trzeba sobie zasłużyć, nosząc gorset i odpowiedni strój? Co zrobić, aby być traktowaną poważnie, skoro zakładano, że kobiety są mniej inteligentne? Być kobietą, czy artystką[1]Niestety, ówcześnie wiele osób uważało, że nie da się tego pogodzić?

 

Anna Bilińska-Bohdanowicz

Jedną z bohaterek książki Sylwii Zientek pt. „Polki na Montparnassie” jest Anna Bilińska-Bohdanowicz, dla której pytania i rozterki z pierwszego akapitu były chlebem powszednim. Bilińska urodziła się w 1854 roku [2]Czasami można spotkać błędną datę – 1857. Wynika to z próby odmłodzenia malarki – gdy przyjechała do Paryża uczyć się, była jedną z najstarszych uczennic. w Złotopolu na Ukrainie. Jej ojciec był lekarzem i od najmłodszych lat rozpalał w Annie miłość do sztuki. Przebywając na praktyce w Wiatce [3]Niewielkie miasteczko, obecnie Kirow, położone tysiąc kilometrów od Moskwy, będące miejscem zesłań powstańców i konspiratorów. Biliński zorganizował dla córki pierwsze lekcje rysunku, których udzielał Elwiro Michał Andriolli. Anna była ambitna, bardzo dużo czytała, ale zdawała sobie sprawę, że zdobycie solidnego wykształcenia przez Polkę w latach 70. XIX wieku jest bardzo trudne. Musiałaby wyjechać z Warszawy do Londynu albo Wiednia, gdzie mogłaby rozpocząć edukację na wyższej uczelni. Niestety, dla rodziny było to zbyt kosztowne. Ojciec nie mógł zagwarantować jej posagu, dzięki któremu znalazłaby szanowanego kandydata na męża. Bilińska wiedziała, że będzie musiała liczyć sama na siebie i jedyne co jej pozostało to kontynuowanie nauki gry na fortepianie. Dzięki lekcjom, których udzielała, mogła wesprzeć domowy budżet. Grała dobrze, ale wiedziała, że nie będzie wybitna. Na dodatek cały czas ciągnęło ją do sztuki.

 

Anna Bilińska-Bogdanowicz, „Widok z okien konserwatorium”, 1877, Muzeum Narodowe w Warszawie

A więc sztuka!

W 1877 roku Bilińska zdecydowała, że rozpocznie edukację artystyczną w słynnej Szkole Rysunkowej Wojciecha Gersona, dostępnej także dla kobiet. Porzuciła konserwatorium muzyczne i postawiła wszystko na jedną kartę. Na Nowym Świecie wynajęła (wraz z przyjaciółkami Zofią Stankiewiczówną oraz Marią Kazanową) pracownię artystyczną, którą utrzymywała, pracując dodatkowo jako nauczycielka rysunku i gry na fortepianie. Pod koniec XIX wieku taka samodzielność budziła duży sprzeciw i była postrzegana jako kontrowersyjna. Podstawową rolą kobiety było macierzyństwo i małżeństwo, Anna zdecydowała się przełamać ten schemat. Doskonale zdawała sobie sprawę, że nauka u Gersona, chociaż bardzo rzetelna, stanowi jedynie namiastkę edukacji koniecznej do zaistnienia w męskim świecie sztuki. Coraz częściej myślała o wyjeździe do Paryża, w którym mogłaby pobierać nauki w prywatnych szkołach. W 1882 roku Anna Bilińska rozpoczęła niezwykle inspirującą podróż po Europie. Była towarzyszką i nauczycielką schorowanej Klementyny Krassowskiej, której zamożna rodzina finansowała wyprawę. Kobiety odwiedziły Niemcy, Austrię, Włochy oraz Paryż. Anna z fascynacją chłonęła europejską sztukę. Po powrocie do kraju była pełna rozterek. Rozważała m.in. przeprowadzkę na stałe do Krakowa, zdominowanego przez historyczne malarstwo na czele z Matejką. W końcu jednak zdecydowała się na Paryż.

 

„Studium portretowe młodej kobiety”, 1884, Muzeum Narodowe w Warszawie

Powiew wolności

W Paryżu Bilińska rozpoczęła naukę w Académie Julian, założonej w 1868 roku przez Rodolphe’a Juliana, cenionego malarza akademickiego. Od 1873 roku szkoła otworzyła swoje drzwi dla kobiet, co przyniosło jej dużą sławę, zwłaszcza wśród burżuazji. Bilińska mogła wreszcie swobodnie uczyć się anatomii i malować półnagiego modela, co w kraju było nie do pomyślenia. Niemal całkowite zrównanie w tej szkole programu nauczania dla kobiet z programem edukacji mężczyzn bez wątpienia sprzyjało paniom, jednak była to zaledwie namiastka równego traktowania płci. Kobiety musiały płacić dwa razy wyższe czesne niż mężczyźni, a korekta ich prac obywała się rzadziej. Mimo to artystki były bardzo zadowolone ze szkoły. Maria Baszkircew, koleżanka Anny zanotowała w swym dzienniku:

W pracowni wszystko znika. Nie ma się ani nazwiska, ani rodziny, nie jest się córką swojej matki; jest się samą sobą, indywidualnością i ma się przed sobą tylko sztukę – nic więcej. Ma się uczucie zadowolenia, wolności, dumy! Nareszcie jestem taka, jaką chciałam być od dawna.

 

„Półakt męski”, 1885, Muzeum Narodowe w Warszawie

 

Anna za cel obrała sobie zdobycie Srebrnego Medalu w konkursie na najlepszą pracę artystyczną dla uczniów i uczennic Akademii Juliana. Jej ciężka praca została w końcu doceniona, artystka w 1893 roku zdobyła upragnioną nagrodę. Jednocześnie poważne problemy finansowe ojca, który nie mógł dłużej wspierać córki, sprawiły, że coraz poważniej rozważała wyjście za mąż „z rozsądku” za niejakiego Lucjana, co zapewniłoby jej i rodzinie stabilizację. Małżeństwo oznaczałoby jednak rezygnację ze sztuki, a tego Anna nie chciała. Na dodatek w jej życiu obecny był inny mężczyzna, Wojciech Grabowski, i jeśli miałaby zostać żoną, to właśnie jego. Na szczęście z pomocą przyszła Klementyna Krassowska, która wsparła ją materialnie, dzięki czemu Anna wynajęła nowy, mały pokój przy Rue de Fleurus pod numerem 27 na Montparnassie [4]Pod tym samym numerem w 1903 roku zamieszka słynna amerykańska pisarka Gertruda Stein, portretowana m.in. przez Picassa.

 

„Portret kobiety z lornetką” 1884, Muzeum Narodowe w Krakowie

Sukcesy i tragedie

Kolejne lata artystki w Paryżu to pasmo przeplatających się radości zawodowych i osobistych dramatów. W maju 1884 roku Bilińska zadebiutowała na paryskim salonie. Miesiąc później zmarł jej ojciec, a jesienią odeszła przyjaciółka Klementyna, która pozostawiła jej w spadku sporą sumę pieniędzy. Dzięki temu malarka zyskała pełną niezależność i wreszcie mogła skupić się na tworzeniu. W kolejnym roku jej obraz „Madame V.M.” [5]obecnie uznany za zaginiony cieszył się dużą popularnością na salonie. Niestety, radość artystki została ponownie brutalnie stłumiona, tym razem informacją o śmierci Wojciecha Grabowskiego. To był wstrząs, który nadwątlił jej zdrowie psychiczne.

Jesienią 1886 roku zdecydowała się rozpocząć pracę w charakterze asystentki, w jednej z pracowni Akademii Julian. W międzyczasie malowała pejzaże oraz sceny rodzajowe. Jednym z bardziej przejmujących jest obraz „Nad brzegiem morza”, w niezwykle delikatny i melancholijny sposób ukazujący matkę z małym dzieckiem.

 

„Nad brzegiem morza”, 1896, Muzeum Narodowe w Warszawie

Upragniona sława

W 1887 roku Anna Bilińska namalowała dzieło swojego życia. Jej „Autoportret z paletą” został nagrodzony złotym medalem na Salonie Paryskim w tym samym roku oraz srebrnym medalem na Wystawie Światowej w Paryżu w roku 1889. Praca malarki budziła podziw wśród krytyków, ale też ogromne zainteresowanie ze względu na namalowaną fryzurę. Bilińska pozwoliła sobie na luźno wystające kosmyki włosów, a więc świadomie odeszła od obowiązujących zasad, według których włosy powinny być dokładnie upięte. Bilińska wyszła poza schemat, ukazując się w sposób prawdziwy i szczery. Autoportret wydaje się być doskonałym podsumowaniem jej dotychczasowego życia, a frywolne kosmyki pokazują wyraźnie, że artystka żyje i tworzy na własnych zasadach, przełamując zastane konwenanse. Po latach trudów i ciężkiej pracy, malarka w końcu zdobyła upragniony sukces – była znana, cieszyła się sławą, przyjmowała prestiżowe zamówienia. Już nie musiała być tak dobrą, jak mężczyzna – była sobą i żyła na własnych zasadach.

 

„Autoportret z paletą”, 1887, Muzeum Narodowe w Krakowie

Portret niedokończony

W 1892 roku Anna poślubiła lekarza Antoniego Bohdanowicza, z którym planowała wyjechać do Warszawy. Artystka postanowiła zrealizować swoje marzenie i otworzyć tam szkołę artystyczną dla kobiet. Przed wyjazdem do kraju powstrzymało ją prestiżowe zlecenie, które zdecydowała dokończyć w Paryżu. Słynny kolekcjoner sztuki Ignacy hrabia Korwin-Milewski, twórca galerii portretów najsłynniejszych polskich artystów, uznał, że powinien się tam znaleźć także portret samej Bilińskiej, który zawisłby w towarzystwie m.in. Józefa Chełmońskiego. Niestety, malarka nie dokończyła autoportretu. Stan jej zdrowia drastycznie się pogorszył, a diagnoza nie dawała żadnych nadziei: Bilińska cierpiała na reumatyzm i poważną chorobę serca, której pierwsze symptomy odczuwała już 10 lat wcześniej. W Warszawie, wraz z mężem spędziła ostatnie, bardzo trudne miesiące. Kres nadszedł 4 kwietnia 1893 roku. Anna Bilińska zmarła w wieku 38 lat – boleśnie młodo, w pełni rozkwitu twórczego.

 

„Portret własny/niedokończony”, 1892, Muzeum Narodowe w Warszawie

Polki na Montparnassie

Postanowiłam zarysować lekko postać Bilińskiej na blogu, ponieważ to moja ulubiona polska artystka. Wierzę, że ten tekst, mocno wyszczuplony, będzie dla Was zachętą do przeczytania książki Sylwii Zientek, pt. „Polki na Montparnassie”. Tam Bilińska została opisana w sposób niezwykle ciekawy i wyczerpujący. Zresztą, nie tylko ona – autorka postanowiła opowiedzieć o ośmiu wyjątkowych polskich artystkach, skupionych wokół kręgu Ecole de Paris. Poza Bilińską w książce pojawiają się także: Olga Boznańska, Maria Dulębianka, Alicja Halicka, Mela Muter, Aniela Pająkówna, Irena Reno oraz Zofia Stankiewiczówna. Każda równie ciekawa, ambitna, z ogromnym bagażem wszelakich doświadczeń. Autorka rzetelnie ukazała ich losy, przy okazji zarysowując trudną sytuację społeczną i obyczajową. To było inspirujące i ciekawe spotkanie z kobietami, które na przełomie XIX i XX wieku zdecydowały się zostać artystkami, a co za tym idzie, wybrały bardzo trudną, wyboistą drogę, nierzadko na przekór wszystkiemu i wszystkim. „Polki na Montparnassie” czyta się szybko i lekko za sprawą wartkiego, przystępnego języka, który pozwala odnaleźć się w opisywanym świecie zarówno tym, którzy sztukę znają, jak i tym mniej wtajemniczonym. Gratuluję autorce tak ciekawej publikacji i proszę o więcej. Historia sztuki zdecydowanie za długo milczała na temat kobiet. Musimy to teraz nadrobić.

 

Sylwia Zientek, „Polki na Montparnassie”
Wydawnictwo Agora 2021
450 stron
dostępne wersje: papierowa, ebook, audiobook

References

References
1 Niestety, ówcześnie wiele osób uważało, że nie da się tego pogodzić
2 Czasami można spotkać błędną datę – 1857. Wynika to z próby odmłodzenia malarki – gdy przyjechała do Paryża uczyć się, była jedną z najstarszych uczennic.
3 Niewielkie miasteczko, obecnie Kirow, położone tysiąc kilometrów od Moskwy, będące miejscem zesłań powstańców i konspiratorów.
4 Pod tym samym numerem w 1903 roku zamieszka słynna amerykańska pisarka Gertruda Stein, portretowana m.in. przez Picassa
5 obecnie uznany za zaginiony

Mogą także Ci się spodobać