Fenomen Paszyński, czyli o wyjątkowym zjawisku w polskiej sztuce ludowej

Wpis powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem na Rzecz Badań i Dokumentacji Kultury „A posteriori”

 

Paszyn. Mała, niepozorna miejscowość w Małopolsce, położona w Beskidzie Niskim, ok. 10 km od Nowego Sącza. Przed II wojną była to niczym nie wyróżniająca się wieś. Jej mieszkańcy żyli biednie w trudnych warunkach. Sytuacja poprawiła się nieco po 1945 roku, wciąż jednak paszynianie w większości wiedli niełatwe i ubogie życie w niewielkich, niedochodowych gospodarstwach rolnych. Kto by przewidział, że na początku lat 60. XX wieku wielu z nich zacznie zajmować się rękodziełem artystycznym, że będzie rzeźbić w drewnie i malować na szkle. W szczytowym momencie w Paszynie sztuką zajmowało się jednocześnie niemal sto osób. Było to zjawisko niecodzienne, unikatowe – po latach zasługujące na przypomnienie.

Pierwszy był Oleksy

W 1957 roku w Paszynie proboszczem został ks. Edward Nitka (1919-1981). Od początku świadomy problemów mieszkańców (ciężkie warunki życia, brak pieniędzy, nadużywanie alkoholu przez mężczyzn) z wielkim zaangażowaniem przystąpił do reformowania wsi.  Był pracowity, jak nikt inny rozumiał ludzi. Był doskonałym mówcą, jego kazania miały ogromna siłę. Ks. Nitka wiedział, że paszyniacy potrzebują pomocy i o tę pomoc nieustannie zabiegał.

 

Ks. Edward Nitka, Szczepanów maj 1978, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

 

Na początku lat 60. XX wieku proboszcza zaczął odwiedzać na plebani Wojciech Oleksy, niepełnosprawny, głuchy brat kościelnego, któremu czasami pomagał w obowiązkach. Mężczyzna z zainteresowaniem podziwiał zebrane przez księdza obrazy oraz rzeźby sakralne. Pewnego dnia Oleksy podarował księdzu wykonane przez siebie, prymitywne w formie rzeźby, przedstawiające sprzęty liturgiczne. Prace nie miały żadnej wartości artystycznej, ksiądz jednak docenił jego zaangażowanie i zaczął zbierać te podarunki, czasami rewanżując się drobnym upominkiem. Parafianie nie rozumieli, dlaczego Nitka chwali Oleksego i kolekcjonuje takie „paproki”.

 

Wnętrze plebani, 1975, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

 

Jednak kapłan doskonale wiedział, co robi. Dostrzegł, że Wojtek w końcu zaczął robić coś, co przynosi mu radość i sprawia, że czuje się zauważony i doceniony. Ksiądz Nitka zaczął pokazywać jego prace szerszej publiczności – w kościele Jezuitów w Nowym Sączu podczas chrztu osób głuchych (w tym także Oleksego), na plebanii w czasie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, czy – w późniejszym czasie – w kapliczkach wokół kościoła podczas wizytacji biskupa. Ks. Nitka na co dzień przechowywał rzeźby na plebani, wyeksponowane na półce tak, aby każdy, kto go odwiedza, mógł je zobaczyć.

 

Wojciech Oleksy, 1972, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

 

Rzeźbi niemal cała wieś

Zauważenie i uznanie przez księdza wysiłków artystycznych Oleksego szybko przyniosły owoce. Rzeźbić zaczęli inni. Pierwszy, tuż po Wojtku, był rolnik i strażak Mieczysław Piwko, następnie Zdzisław Orlecki, który pracował w kamieniu, a także dwóch młodych chłopców: Marian Jasiński i Andrzej Głód. Każdy z nich reprezentował inny styl i poziom artystyczny. Przełomowym wydarzeniem był udział twórców paszyńskich w ważnym Konkursie Współczesnej Rzeźby Ludowej Karpat Polskich organizowanym przez Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu w 1972 roku. Główną nagrodę zdobyli wtedy Oleksy i Piwko, a drugą otrzymał czternastoletni Głód.

Uczestnicy II konkursu Współczesnej Rzeźby ludowej Karpat Polskich, 1975, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

 

Dodatkowo, w ramach przygotowań do konkursu, krakowska telewizja wyemitowała krótki film dokumentalny, w którym zaprezentowała sztukę Wojciecha Oleksego. Zarówno film jak i nagrody w konkursie mocno wpłynęły na nobilitację paszyńskiego rzeźbienia. W tym miejscu warto sprawiedliwe podkreślić, że rzeźby nie miały wybitnych walorów estetycznych. Posiadały anatomiczne błędy i rozmaite niedociągnięcia, jednak tworzone były szczerze, miały wyjątkowych charakter i – co najważniejsze – poruszały wrażliwość odbiorców. W paszyńskiej rzeźbie dominowała tematyka sakralna, ale pojawiały się także prace inspirowane życiem codziennym czy historią Polski.

 

Wojciech Oleksy, 1972, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

 

Kapłan, kolekcjoner, pedagog

Paszyński ośrodek rzeźbiarski rósł w siłę dzięki charyzmie i zaangażowaniu księdza Edwarda Nitki. Kapłan, niczym marszand i opiekun artystyczny, dbał o interesy swoich parafian – nieustannie motywował ich do pracy, twórców zachęcał drobnymi zapłatami za rzeźby, nierzadko też pomagał w uczciwej sprzedaży. Proboszcz zdawał sobie doskonale sprawę, że sztuka działa na mieszkańców Paszyna terapeutycznie, wiedział, że mieszkańcy zyskali ważną aktywność, która sprawia, że czują się docenieni, dowartościowani i na dodatek mogą trochę zarobić. Sukcesy konkursowe oraz aprobata biskupa dla paszyńskiego „poruszenia artystycznego” utwierdzały księdza Nitkę w przekonaniu, że z ludźmi warto pracować,  a dla mieszkańców były nagrodą i najlepszą zachętą do kontynuowania pracy twórczej.

Ks. Edward Nitka, 1975, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

 

W latach 70. XX wieku kapłan zaprosił do współpracy artystę Franciszka Palkę, który rozpoczął kursy malowania na szkle, skierowane głównie do kobiet. Zaangażowało się kilkadziesiąt z nich. Proboszcz w 1975 roku zaczął prowadzić „Kronikę Ekspozycji Paszyńskiego Talentu”, w której opisywał i dokumentował tworzącą się na bieżąco historię Fenomenu Paszyńskiego, jak nazwano wówczas tę wyjątkową aktywność artystyczną sądeckiej wioski. Nitka był także redaktorem kroniki parafialnej, którą przejął po swoich poprzednikach. Obie te księgi zdradzają jego wielki talent pisarski oraz gorliwe zaangażowanie w sprawy parafii.

 

Zajęcia z malarstwa na szkle, 1973-1975, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

Przyjaciele, kolekcjonerzy i moda na ludowość

Dydaktyczny i terapeutyczny sukces ks. Nitki nie byłby możliwy bez ogromnego wsparcia ze strony kolekcjonerów i przyjaciół Paszyna. Wywarli oni duży wpływ na kształt i popularyzację Fenomenu Paszyńskiego. Poza wspomnianym już Franciszkiem Palką – pedagogiem i plastykiem, który prowadził zajęcia z malarstwa na szkle wspierał księdza w jego działaniach na rzecz rozwoju paszyńskiego ośrodka sztuki ludowej, bardzo ważną rolę odegrał etnograf Antoni Kroh. Jako młody pracownik Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, był zaangażowany w organizację karpackich konkursów sztuki ludowej, odwiedzał więc regularnie Paszyn w celach zawodowych. Jego relacje z proboszczem bardzo szybko nabrały przyjacielskiego, emocjonalnego charakteru.

Artystyczny fenomen przyciągał także kolekcjonerów i miłośników sztuki ludowej. Wczesnymi pracami Wojciecha Oleksego zainteresował się Bolesław Nawrocki, warszawski prawnik, miłośnik sztuki ludowej, który zakupił kilka rzeźb do swojej kolekcji. Istotną rolę odegrał także Ludwig Zimmerer, dziennikarz, przyjaciel paszyńskiego ośrodka, właściciel ogromnej kolekcji sztuki ludowej. Zimmerer wspierał twórców finansowo, przywoził materiały niezbędne do tworzenia oraz zapraszał na wieś dziennikarzy. Z Paszynem związani byli kolekcjonerzy Barbara i Jerzy Wesołowscy, Leszek Macak, a także wielu innych, również zagranicznych miłośników tego typu sztuki.

 

Wnętrze plebani, 1975, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

 

Warto podkreślić, że na zainteresowanie sztuką ludową miała wpływ ówczesna polityka państwa. W PRL-u ogromny nacisk kładziono na promocję i dotowanie tego, co rodzime, regionalne. W latach 60. i 70. XX wieku na pełnych obrotach działała Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego, czyli słynna Cepelia, która miała ogromny wpływ na kształtowanie się gustów i mody na ludowość, zwłaszcza wśród inteligencji i mieszkańców większych miast. Kres tych fascynacji zbiegł się ze zmianami systemowymi pod koniec lat 80. XX wieku, kiedy potrzeby estetyczne i konsumenckie uległy diametralnej zmianie. Powoli gasło więc również zainteresowanie sztuką z Paszyna.

Paszyn dzisiaj

Wielkim marzeniem ks. Nitki było stworzenie kompleksowego ośrodka artystycznego oraz galerii. Niestety, zmarł w 1981 roku zamykając tym samym bardzo ważny rozdział w paszyńskiej historii. Na szczęści, tuż po jego śmierci kolejny proboszcz, ks. Stanisław Janas, rozpoczął starania o stworzenie odpowiedniego miejsca, w którym można byłoby zaprezentować efekty artystycznej pracy mieszkańców wsi. W rezultacie w 1994 roku w Paszynie otworzono Ośrodek Sztuki Ludowej im. Księdza Edwarda Nitki. Obecnie znajduje się tam około 3 tysięcy rozmaitych prac – rzeźb w drewnie, w kamieniu, a także obrazów na szkle. Kolekcję zgromadzoną przez Nitkę wzbogacano o prace powstające już po jego śmierci. Obecnie w Paszynie rzeźbi i maluje na szkle kilka osób, niemniej ta tradycja powoli odchodzi w niepamięć.

Pogrzeb ks. Nitki, 1981, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

Film dokumentalny

Fenomen Paszyński zachwyca i zadziwia nie tyle pod kątem artystycznym, co społecznym, socjologicznym. Ja od lat jestem szczerze zafascynowana tymi rzeźbami, dlatego bardzo cieszy mnie fakt, że Stowarzyszenie Na Rzecz Badań i Dokumentacji Kultury „A posteriori” pracuje nad realizacją filmu dokumentalnego, mającego na celu przypomnienie ks. Edwarda Nitkę. Punktem wyjścia do snucia opowieści o jego działalności w Paszynie jest wspomniana już „Kronika Ekspozycji Paszyńskiego Talentu”, będąca wyjątkowym zbiorem informacji. W filmie wspomnieniami podzielą się m.in. Antoni Kroh oraz Franciszek Palka, którzy osobiście poznali ks. Nitkę i twórców i współtworzyli ośrodek w Paszynie. Czekam na tę produkcję z niecierpliwością, wierzę bowiem, że zainteresowanie sztuką z Paszyna znowu będzie przeżywać mały renesans. Myślę, że jest to całkiem prawdopodobne, biorąc pod uwagę nieustannie rosnącą modę na polskie powojennego wzornictwo oraz rzemiosło artystyczne, w tym właśnie sztukę ludową.

 

Bibliografia:

Antoni Kroh, Paszyński ośrodek plastyki ludowej, [w:] „Polska Sztuka Ludowa”, Tom 29, Numer 1/2 (1975), s. 95-104
Antoni Kroh, „Wesołego Alleluja Polsko Ludowa”, Wydawnictwo Iskry, 2014

 

Wojciech Oleksy, „Zgubienie dwunastoletniego” z cyklu „Siedem Boleści Matki Bożej”, 1976, fot. Antoni Kroh, ze zbiorów prywatnych autora

Mogą także Ci się spodobać