Z bliska: „Deszcz, para, szybkość” Williama Turnera

 

Obraz „Deszcz, para, szybkość” Williama Turnera powstał w1844 roku, niemal 30 lat przed słynnym „Wschodem słońca” Maneta, od którego wziął nazwę impresjonizm. Mimo to mamy wrażenie, że dzieło brytyjskiego malarza nosi w sobie wiele impresjonistycznych cech. Ekspresja, energia i wrażeniowość okazały się dla artysty ważniejsze niż realistyczne przedstawienie. Turner namalował obraz, który jest niezwykle ciekawą i odważną, jak na owe czasy, zapowiedzią impresjonistycznych i awangardowych rewolucji.

 

William Turner, „Deszcz, para, szybkość”, 1844, The National Gallery w Londynie

Wrażeniowość 

Malarz stworzył dynamiczny pejzaż, którego główną część stanowi mknący przez most pociąg parowy. Nie jesteśmy w stanie dostrzec lokomotywy dokładnie, ale bez problemu poznajemy wysoki czarny komin. Turner zdecydował, że uwieczni maszynę w sposób wrażeniowy, sugerujący jej pęd i wskazujący na zupełnie nowe zjawisko, jakim była współczesna parowa lokomotywa wynaleziona przez George’a Stephensona. Ekspresję tej sceny potęguję tytułowy deszcz, który w połączeniu z silnym wiatrem tworzy kompozycyjną „zadymę”. Wszystko jest rozmyte, ciężko jest dostrzec jakiekolwiek szczegóły, które jawią się nam dopiero po dłuższym i dokładnym wpatrywaniu się w płótno.

William Turner, „Deszcz, para, szybkość”, 1844, The National Gallery w Londynie, detal

Malarz, uwielbiający studia z natury, uczynił lokomotywę swoją nową fascynacją, będącą zupełnie nowym elementem ówczesnej rzeczywistości. Przed namalowaniem omawianego obrazu Turner odbył wycieczkę pociągiem, w czasie której podziwiał szybko mijający mu przed oczami świat. Widoczny na obrazie most na Tamizie to Maindenhead Railway, ukończony w 1839 roku. Przejażdżka musiała zrobić na artyście ogromne wrażenie. Swoje przeżycia skonfrontował na płótnie z twórczą wyobraźnią, czego efektem było dzieło budzące wiele zastrzeżeń i generujące negatywne głosy krytyków. Artyście zarzucano między innymi zbyt abstrakcyjną wizję, nie mającą rzekomo żadnego przełożenia na to, co rzeczywiste. Tymczasem Turner w doskonały sposób utrwalił trudny do uchwycenia dynamizm, otwierając tym samym drogę dla przyszłych, futurystycznych fascynacji szybkością i postępem technicznym. Mgła, deszcz, światło – to wszystko namalowane jest tak, aby nie tyle odtwarzać rzeczywistość, co trafnie ukazać panującą wówczas atmosferę. Turner jest mistrzem akwareli i lekkość tej techniki dostrzegamy także tu, w obrazie wykonanym farbami olejnymi na płótnie. Szybkie, energiczne impasty doskonale oddają prędkość pociągu i dynamikę warunków atmosferycznych.

Żelazny potwór

Trudno wyobrazić sobie wrażenie, jakie na ówczesnych mieszkańcach Anglii musiała robić szybko rozwijająca się kolej oraz pędząca lokomotywa parowa. Dla kogoś, kto dotychczas podróżował pieszo, konno lub w powozie, musiała to być ogromna prędkość, fascynująca, ale też wywołująca strach i lęk przed nieznanym. Przeżycia potęgował z pewnością fakt, że pasażerowie siedzieli wówczas w otwartych wagonach. Ogromny, czarny potwór z żelaza – zapewne tak jawiła się dla wielu bryła pociągu, który drastycznie wdzierał się w krajobraz, będąc potężnym symbolem postępującej rewolucji przemysłowej.

William Turner, „Deszcz, para, szybkość”, 1844, The National Gallery w Londynie, detal

Nowy stary świat

Obraz Turnera to nie tylko próba uchwycenia dynamicznej sceny, ale też malarska konfrontacja przemysłowej potęgi człowieka z naturą. Most, po którym pędzi pociąg rozdziela kompozycje obrazu na dwie części. Po prawej stronie płótna dostrzegamy niewielką sylwetkę rolnika w czasie pracy. Mężczyzna jest tu uosobieniem ładu i tradycyjnego podejścia do życia. Nowa linia kolejowa przebiega przez pole, zaburzając porządek i dotychczasowy spokój. Wyjątkowa jest również sylwetka brązowego królika (trudno ją dostrzec, ale rzeczywiście tam jest), który ucieka przed żelaznym gigantem. Zwierzę, znane ze swojej zwinności i szybkości, wydaje się nie mieć w tym pojedynku żadnych szans.

William Turner, „Deszcz, para, szybkość”, 1844, The National Gallery w Londynie, detal

 

Przestrzeń po drugiej stronie mostu również została zakomponowana w sposób symboliczny. W tle po lewej stronie dostrzegamy drugi, stary most, kontrastujący mocno z nowszą, ciemną budowlą. Poniżej, na rzece widoczne są dwie postaci pływające na łódce, oraz powyżej nich, na prawo kilka tańczących, jasnych sylwetek.  Turner zdaje się przekonywać tutaj, że świat, oprócz dynamicznych zmian, powinien funkcjonować nadal w swojej spokojnej wersji. Mam wrażenie, że to taki zabieg, który ma nam powiedzieć: hej, zatrzymaj się i poświęć tej pracy trochę więcej czasu, a zobaczysz coś więcej, niż tylko komin pędzącego pociągu.

Przyznaję, że jest w tym wiele prawdy, zwłaszcza, że obraz widziałam już wielokrotnie, a dopiero dzisiaj, przy dokładniejszej analizie dostrzegłam tego wystraszonego zwierzaka. Myślę, że to dobre przesłanie dla nas: żeby w tym ludzkim pędzie pamiętać również o króliku, żeby beztrosko potańczyć, na chwilę wcielić się w postać rolnika i wsłuchać się w odgłosy natury, zagłuszane regularnie przez hałas pędzącego życia.

William Turner, „Deszcz, para, szybkość”, 1844, The National Gallery w Londynie, detal

Mogą także Ci się spodobać