Henri de Toulouse-Lautrec. Blaski i cienie nocnego Paryża

Chociaż obszar zainteresowań malarskich Henriego de Toulouse-Lautreca (1864 – 1901) związany był mocno z „ciemną stroną Paryża”, on sam wychowany został w niezwykle szanowanej, arystokratycznej rodzinie. Jak to się więc stało, że syn hrabiego Alphonse’a de Toulouse-Lautrec-Monfa i hrabiny Adele z domu Tapie de Celeyran od wykwintnych salonów wolał francuskie domy publiczne i kawiarnie o bardzo wątpliwej renomie?
 
„W salonie przy ulicy Des Moulins”, 1894
fot. Maurice Guibert, „Lautrec w studio”, 1891

 

 
Trudne dzieciństwo

Arystokratyczne geny miały w przypadku przyszłego malarza jeden poważny minus – jego rodzice byli ze sobą spokrewnieni (kuzynostwo) i kazirodczy związek przyczynił się do kalectwa młodego Lautreca, który był ich pierworodnym synem. Małżeństwa w obrębie jednej rodziny (praktykowane dość często w przypadku rodów Lautrec i Tapie) miały zapewnić nierozproszenie się majątków, niestety kosztem wymieszania genów, co też na własnej skórze odczuł Henri. Poważne problemy zdrowotne już od najmłodszych lat sprawiały, że jego edukacja opierała się głównie na prywatnych lekcjach udzielanych w domu, gdzie miał okazję przyglądać się bacznie rozrywkom swoich rodziców i bliskich. Ojciec malarza uwielbiał przyjęcia i polowania, tak więc wyścigi konne i spacery z psami wyznaczały rytm życia Henriego oraz stały się tematem jego licznych szkiców i prac malarskich (akwarela, olej) o niezwykłej jakości artystycznej. 

„Stajenny z parą koni”, 1880


Dramat Lautreca zaognił się, kiedy w wieku 14 lat spadł z krzesła i złamał nogę w udzie. Po roku to samo stało się z drugą nogą, także w części udowej. Wypadki te sprawiły, że chłopiec został kaleką – nogi obumarły a on przestał rosnąć, zatrzymując się na zawsze na 152 cm wzrostu. W tej tragicznej sytuacji, Lautrec nie stracił pogody ducha i jeszcze mocniej skupił się na sztuce. Ta, z biegiem czasu zaczęła go pochłaniać na tyle, że  po zdaniu matury w 1881 roku zaprzestał dalszej edukacji i rozpoczął szlifowanie artystycznego warsztatu.

fot. Maurice Guibert, „Henri de Toulouse-Lautrec w kostiumie japońskim”, 1887

 

 
Cyganeria, która nęci


Malarskie nauki Lautrec pobierał w pracowniach mistrzów akademickich, udoskonalając się pod względem technicznym. Z biegiem czasu malarz odczuwał jednak coraz większą potrzebę przekroczenia konwencjonalnego stylu i zwrotu w stronę nowoczesności. Okoliczności życiowe w jakich się znalazł mocno pomogły mu w twórczej transformacji – w 1884 roku Lautrec postanowił opuścić dom rodzinny i przeprowadzić się na nowo poznany Montmarte, wówczas biedną, robotniczą dzielnicę zamieszkałą przez antykonformistyczne  środowiska. Tam na starcie współdzielił mieszkanie z malarzem Grenierem, w tej samej kamienicy, w której w latach 1879 – 1891 mieściło się malarskie studio Degasa. 

„Praczka”, 1889


Rodzicie nie pochwalali decyzji syna – matka obawiała się, że nowe środowisko wpłynie na niego negatywnie, a ojciec wolałby widzieć go w bardziej prestiżowej dzielnicy, na przykład w okolicy Pól Elizejskich. Początkowo w listach Lautrec zapewniał ich:

Kawiarnie mnie nudzą, nie mam ochoty wychodzić z domu, pozostaje mi jedynie malarstwo i sen. 

Niestety, z biegiem czasu świat nieposkromionej cyganerii zaczął go coraz bardziej pochłaniać i w rodzinnej korespondencji zdecydowanie za często pojawiały się takie słowa jak „butelka” czy „bruk”. W tej sytuacji nie było żadnych wątpliwości – winny był Montmarte – totalne zaprzeczenie ustalonego porządku, gdzie nieustannie podważany był sens norm społecznych i zakazów. Toulouse-Lautrec odkrył tam nieznany dotychczas świat kabaretów, kawiarni muzycznych, nocnego życia i handlu miłością. Świat, który pochłonął go zupełnie. 

„W Moulin Rouge”, 1892-1893
Nocny naturalizm 
 

Nowe środowisko wpłynęło bardzo mocno na sztukę Lautreca, który coraz mniej czasu poświęcał pracom akademickim i zwrócił się głównie w stronę tematyki bliskiej naturalistom, a więc kabaretów, barów, cyrków, przedstawień teatralnych, ale też marginesu społecznego (prostytutek, alkoholików, bezdomnych). 



„W cyrku Fernando: Woltyżerka”, 1887-1888


Bywało, że wiele z tych prac sygnował pseudonimem, ponieważ zdawał sobie sprawę z kontrowersji, jakie przynoszą i nie chciał, aby ucierpiał na tym honor jego rodziny. Pomimo tych zabiegów odważny styl oraz tematyka, którą podejmował z coraz to większym zapałem i pasją, sprawiły, że malarz został odsunięty od środowiska z którego się wywodził. Powoli, ale sukcesywnie Lautrec zamieniał się w typową „ćmę barową” – od połowy lat 80. XIX wieku żył w zasadzie już tylko nocą, a kabarety i burdele stały się jego drugim domem, gdzie potrafił niejednokrotnie przebywać po kilka tygodni, bez przerwy, utrwalając wszystkie detale i uroki nocnego życia. Artysta wzbudzał kontrowersje nie tylko z powodu swojej twórczości – już sam jego wygląd i sposób bycia świadczył o jego nietuzinkowości i oryginalności. Nie był to człowiek ani trochę atrakcyjny fizycznie (nieproporcjonalne układ ciała, niski wzrost), a mimo to jego charyzma przyciągała i fascynowała wielu. 

fot. Maurice Guibert, „Fotomontaż/Henri de Toulouse Lautrec”, 1891

 

 
Z miłości do kobiet


Nie trudno zauważyć, że największą namiętność Lautrec żywił do kobiet i to one stanowiły jego główne źródło osobistych i twórczych fascynacji. Praczki, tancerki, prostytutki, przyjaciółki – wszystkie je uwielbiał i przedstawiał w bardzo naturalistyczny, ale jednocześnie subtelny sposób. Przyjaciele malarza twierdzili, że w domach publicznych odnalazł swoją drugą rodzinę, być może bliższą, niż ta rodzona, z którą w zasadzie już zupełnie nie utrzymywał kontaktu. 

„Rudowłosa dziewczyna klęcząca nago”, 1897


Jego prace rzeczywiście potwierdzają emocjonalne podejście do portretowanych kobiet, szczególnie, że są to często portrety psychologiczne, intymne, w których artysta utrwalił zdecydowanie więcej niż zewnętrzność. Poruszająca  jest np. litografia „Kobieta leżąca na plecach – znużenie”, należąca do cyklu „One” wydanego w 1896 roku. Praca ukazuje kobietę leżącą samotnie na łóżku, w bardzo intymnej, wyraźnie zmęczonej pozie. Wymowne jest tutaj potraktowanie pościeli oraz ubioru kobiety tym samym odcieniem bieli, która zdaje się spajać, zlewać jej ciało z łóżkiem. Zabieg ten wskazuje na uprzedmiotowienie modelki i podkreśla tragiczny charakter tej pracy – Lautrec nie wyszydza, nie wyśmiewa, raczej współczuje, zwłaszcza, że obserwuje życie prostytutek za kulis. 

 

„Kobieta leżąca na plecach – znużenie”, z cykle „One”, 18


Istotny jest fakt, że szokujące i kontrowersyjne prace nigdy nie były wykorzystywane przez malarza jako sposób na zaistnienie w świecie sztuki czy wywołanie szumu wokół własnej osoby. Wręcz przeciwnie, Lautrec wiele z nich nie pokazywał szerszej publiczności, wolał ozdabiać nimi swoją pracownię bądź zaplecza galerii. Kiedy namawiano go na prezentację tych dzieł na wystawach, odpowiadał: Nigdy! Ktoś mógłby pomyśleć, że szukam skandalu. 

„Sofa”, 1894-1896

 

„Marcelle Lender tańcząca Bolero w Chilperic”, 1895
 
Tragiczny koniec
 

Wielki talent malarza oraz dojrzewający nietuzinkowy styl sprawił, że jego twórczość została doceniona już za życia, zarówno przez publiczność jak i krytyków oraz właścicieli galerii sztuki. Z biegiem lat, malarz zupełnie porzucił rozwiązana akademickie i impresjonistyczne poszukiwania, na rzecz  malarskiej awangardy, która jednak przybrała w jego przypadku bardzo oryginalną, niedającą się podrobić formę. Niestety, sukcesy na polu zawodowym nie uchroniły go przed dramatycznymi konsekwencjami stylu życia – zarażony kiłą popadał w coraz to większy alkoholizm, co w połączeniu z wrodzonymi problemami zdrowotnymi doprowadziło go do kompletnej ruiny na polu fizycznym i emocjonalnym. Pomimo chronicznego przemęczenia starał się nadal tworzyć, jednak prace z ostatnich lat życia posiadają zupełnie inny, mroczny charakter. Nie pomógł ani odwyk alkoholowy ani nadzór jego wuja, który został wyznaczony przez rodzinę jako prawny opiekun – malarz zmarł wiosną 1901 roku, po wcześniejszym uporządkowaniu prac i nadaniu sygnatur wszystkim tym, których nie opatrzył wcześniej żadnym podpisem.  

fot. Maurice Guibert, „H. Toulouse-Lautrec”, 1891

 

„W kawiarni La Mie”, 1891


Ojciec współczesnego plakatu
 

Pomimo, iż malarstwo Toulouse-Lautreca czerpie z wielu artystycznych prądów końca XIX wieku, ciężko je jednoznacznie zdefiniować i podpiąć pod takie nurty jak realizm, impresjonizm czy symbolizm. Jako niezwykle oryginalny i nietuzinkowy człowiek tworzył analogiczną do osobowości sztukę, której wkład w kształtowanie się kolejnych awangardowych kierunków naprawdę trudno przecenić. Ogromne zasługi przypisuje się mu zwłaszcza w rozpowszechnianiu litografii oraz rozwoju nowoczesnego plakatu artystycznego, który przybrał u niego bardzo syntetyczną, lapidarną wręcz formę – a więc taką, która najlepiej współgra z wymogami co do druków reklamowych. 

„Moulin Rouge – La Goulue”, litografia, 1891



„Divan Japonais”, litografia, 1893


Twórczość Lautreca można traktować jako zachwycający i wierny materiał dokumentujący życie XIX-wiecznego Paryża, różnorodnego, barwnego, pełnego blasków i cieni. Malarz, jako obiektywny i baczny obserwator nie faworyzował nikogo – zwykłą praczkę uwieczniał z takim samym zaangażowaniem co gwiazdę francuskiego kabaretu.  

Bibliografia:
1. Henri de Toulouse-Lautrec, z cyklu „Wielcy Malarze”, 2002
2. Toulouse-Lautrec, Edipresse, 2017

Mogą także Ci się spodobać