‚Ciche życie’ na płótnie, czyli cudownie ilustrowany wpis o martwej naturze w malarstwie

Floris Claesz van Dyck, „Martwa natura”, 1613, detal 


W liceum na plastyce na zadanie mieliśmy namalować martwą naturę. Kompozycja dowolna, byliśmy akurat na etapie omawiania niderlandzkich przykładów tego malarstwa, można więc było bez żadnego oporu zainspirować się twórczością jednego z mistrzów. Pamiętam, że namalowałam kuchenną kompozycję śniadaniową z rybami, które zakomponowałam w centrum pracy. Malować absolutnie nie potrafiłam, stąd mój obrazek było co najwyżej poprawny, chociaż i tu mam sporo wątpliwości. Podczas oceny nauczycielka, która sprawdzała zadanie domowe zapytała mnie o hasło” martwa natura”, co ono właściwe oznacza i skąd się wzięło.

 
– No dobrze, powiedz nam, Justyna, coś o martwej naturze. Dlaczego taka nazwa?


– (długa chwila zastanowienia) Proszę pani, bo jak malowałam te ryby, to patrzyłam na szprotki z puszki. To jest martwa natura, ponieważ te ryby już nie żyją.

 
***
 

Po dziesięciu latach odpowiedziałabym na to pytanie trochę lepiej, ale przyznaję, że historia z martwymi szprotkami do tej pory rozbawia mnie i wszystkich, którzy pamiętają tę lekcję plastyki. Pani Małgorzato, jeśli mnie Pani czyta, to teraz trochę się poprawię, ponieważ dzisiejszy wpis poświęcam właśnie martwym naturom i z tej okazji posłużę się nawet słownikiem terminologicznym sztuk pięknych, a nie młodzieńczą fantazją. 

Te ryby już nie żyją, czyli definicja hasła
 
Termin „martwa natura”, a właściwie stil-leven czyli w dosłownym tłumaczeniu „ciche, nieruchome życie” pojawiał się w holenderskich inwentarzach sztuki już w połowie XVII wieku. Popularność tego gatunku malarskiego sprawiła, że był on używany coraz częściej i szybko doczekał się odpowiedników w języku angielskim still live, niemieckim stilleben oraz francuskim nature morte. Nasza „martwa natura” pochodzi właśnie od tego ostatniego, choć mi osobiście o wiele bardziej podobają się te określenia, w których słowo „martwa” zastąpione jest wyrażeniem „spokojna” czy „nieruchoma”. 

W sztuce terminu tego używa się w celu określenia dzieła plastycznego (głównie malarskiego) przedstawiającego zestawienie przedmiotów codziennego użytku, ale też owoców, warzyw, kwiatów, drobnych bibelotów, zazwyczaj zabitych zwierząt (na przykład martwych szprotek!) czy trofeów myśliwskich, skomponowanych w grupy i tworzących atrakcyjne zestawienia kolorystyczne i świetlne. 
 
Kiedy to wszystko się zaczęło?

Przedstawienia martwych natur znane są już z czasów starożytności, głównie z dekoracji ściennych i mozaik podłogowych, powstałych w okresie hellenistycznym w Grecji i Rzymie. Po upadku Imperium Rzymskiego dominująca przez wiele wieków sztuka chrześcijańska, przygasiła mocno ten świecki z natury motyw, który, choć pojawiał się regularnie w sztuce średniowiecza i renesansie, stanowił jedynie fragment obszerniejszej sceny figuralnej i posiadał zazwyczaj symboliczne znaczenie. Tak jest chociażby w obrazie Jana vana Eycka przedstawiającym świętego Hieronima, doktora Kościoła, obrońcy idei chrześcijaństwa. W ikonografii przedstawia się go często jako uczonego, zwłaszcza, że jednym z większych jego dokonań było przetłumaczenie Pisma Świętego (słynnej Wulgaty) z języków oryginalnych na łacinę. W tym przypadku martwa natura ma więc określoną rolę, pozwala bowiem rozpoznać świętego za pomocą przypisanych mu atrybutów, takich jak np. otwarta księga na pulpicie, przybory do pisania, zwoje i starodruki. 
 
Jan van Eyck, „Święty Hieronim”, 1442


Kwiaty i dobre żarcie, czyli rodzaje martwych natur

 

Jako temat niezależny, martwa natura po raz pierwszy pojawiła się w XVI wieku we Włoszech w sztuce Jacopo de Barbari, a usamodzielniła na przełomie XVI i XVII wieku w Niderlandach, gdzie panujący protestantyzm wpłynął mocno na zanik malarstwa religijnego. Umożliwiło to rozwój sztuki pejzażowej, portretowej i rodzajowej, w tym właśnie martwej natury, która bardzo szybko stała się popularna w całej Europie Zachodniej. 

Jacobo de Barbari, „Martwa natura z kuropatwą i żelaznymi rękawiczkami”, ok. 1504

Warto zaznaczyć, że początkowo gatunek ten zachował swoje znaczenie symboliczne. Bardzo popularny w tym kontekście jest motyw vanitas (łac. marność), przypominający o kruchości i ulotności ludzkiego życia za pomocą takich symbolicznych przedmiotów jak czaszka, mydlane bańki, klepsydra, cięte kwiaty, zgaszone świecie czy puste, czasami przewrócone naczynia. 

Pieter Claesz, „Martwa natura wanitatywna”, 1650

Jednocześnie, w XVII wieku pojawiało się coraz więcej prac powstających z obserwacji „cichego życia” i przedstawiających  pospolite wręcz kadry z życia codziennego, które pozwały na uwydatnienie uroków przedmiotów wchodzących w skład malarskich kompozycji. Wielka różnorodność tematyczna pozwala na wyodrębnienie licznych typów martwych natur i część z nich zaprezentuje Wam poniżej. Uprzedzam jednak, że to nie będzie jedynie uczta dla oczu ale również podrażnienie kubków smakowych. Żeby później nie było pretensji. 

Kwiaty

Są moim osobistym faworytem, chyba dlatego, że są piękne i zarazem bardzo kruche, nietrwałe. Wzbudzają we mnie zarówno zachwyt jak i strach przed ich nieuniknioną i szybką śmiercią. Przyznaję, że taki widok od razu wprowadza mnie w stan melancholii i zadumy, o którym pisałam już kiedyś tutaj. 


Willem van Aelst, „Srebrna waza z kwiatami”, 1663

 

Jan Brueghel Starszy, „Kwiaty w drewnianym naczyniu”, 1606-1607



Warzywa i owoce

Z premedytacją zestawiłam tu obraz XVIII – wiecznego hiszpańskiego malarza Luisa Melendeza z pracą Paula Cezanne’a pochodząca z 1984 roku, ponieważ zapomniałam dodać, że martwa natura jest popularna także w sztuce współczesnej, chociaż, jak widać na zestawieniu tych dwóch prac, temat ten stanowi pretekst do technicznych i formalnych poszukiwań. Powszechne i fundamentalne zastosowanie perspektywy linearnej u Cezanne’a się już nie pojawia, artysta zamienił ją bowiem na rzecz uwieczniania przedmiotów z rożnych punktów widzenia. 

Luis Melendez, „Martwa natura z pigwą”, 1712
Paul Cezanne, „Martwa natura z butelką i koszem jabłek”, 1894


Jedzenie (martwa natura śniadaniowa, obiadowa)

Te obrazy mówią nam nie tylko o tym, że jesteśmy głodni, ale zdradzają wiele na temat panującej ówcześnie mody, preferencji smakowych, popularnych produktów, czy wskazują na jakość i poziom życia. O kuchni holenderskiej czy francuskiej w XVIII wieku na pewno przeczytamy w specjalistycznych książkach poświęconych temu zagadnieniu, ale wiele dowiemy się także właśnie z dzieł sztuki. 

Clara Peeters, „Martwa natura z serami, migdałami i preclami”, ok. 1615

 

Wilem Claesz Heda, „Martwa natura ze złotym pucharem”, 1635

Floris Claesz van Dyck, „Martwa natura”, 1613


Instrumenty muzyczne


Bonaventura Bettera, „Martwa natura z instrumentami muzycznymi”, ok. 1690

Evaristo Baschenis, „Instrumenty muzyczne na stole”, 1650



Zwierzęta 

Na ogół martwe, niestety. 

Jan Fyt, „Martwa natura z ptakami”, 1650

 

Jean Baptiste Oudry, „Martwa natura z bażantem i zającem”, 1753


Targi i spiżarnie

Pieter Aertsen, „Stragan rzeźnika z ucieczką do Egiptu”, 1551
Joachim Beuckelaer, „Scena kuchenna z Chrystusem w Emaus”, ok. 1565
Georg Flegel, „Szafka z różnymi przedmiotami i owocami”, ok. 1610



Motyw vanitas

Memento mori, moi drodzy – pamiętajcie o śmierci, ponieważ „marność nad marnościami i wszytko marność”, jak to mawiał Kohelet. 

Harmen Steenwijck, „Vanitas”, 1640

 

Peter Claesz, „Martwa natura”, 1625



Gabinety osobliwości

Szalenie podoba mi się ten zwrot – gabinet osobliwości (inaczej kunstkmaera), to miejsce gdzie kolekcjonuje się się dzieła sztuki, numizmaty, antyki, bibeloty i inne osobliwe przedmioty. To takie prawie muzea, popularne w czasach nowożytnych, zwłaszcza w XVI i XVII wieku. 

Domenico Remps, „Gabinet osobliwości”, lata 90. XVII w.



Frans Francken Młodszy, „Kunstkamera”, 1636

 

Etienne de la Hire, „Kunstkamera Władysława Wazy”, 1626



Trompe l’oeil (malarstwo iluzjonistyczne)

Chociaż malarstwo iluzjonistyczne w pierwszej kolejności przywodzi na myśl monumentalne realizacje ścienne, pojawiało się licznie także na mniejszych, sztalugowych formatach. Ten typ,  wielką popularnością cieszył się zwłaszcza w okresie baroku – poprzez malowanie martwych natur artyści pragnęli przedstawić trójwymiarowość przedmiotów i stworzyć złudzenie jak największego realizmu. 

Cornelis Gijsbrechts, „Quodliblet”, 1675

 

Johan Heinrich Fussli, „Trompe l’oeil”, 1750



William Michael Harnett, „Wierny colt”, 1890

 

Mogą także Ci się spodobać